Biuro Pielgrzymkowo Turystyczne
"HALINA"

Biuro Pielgrzymkowo-Turystyczne Halina
ul. 1-go Maja 18
41-706 Ruda Śląska
tel. 032 24 22 390; 032 340 64 76

(od poniedziałku do piątku od 12:00-14:00)
tel./fax 032 24 26 833; 032 797 43 26;

032 797 30 36

(od 7:00 do 10:00 i od 17:00 do 22:00)
tel. kom. 0 601 471 527; 0 698 967 995;

0 602 401 492
e-mail: bpt_halina@poczta.onet.pl
biuro@halina.com.pl
http://halina.com.pl
NIP: 641-153-20-78
Konto: GETINBANK I o/K-ce
58 1560 1108 0000 9060 0011 9716



Zobacz CUD W GWADELUPE!

 


WYJAZDY DO GWADELUPE

 

KUBA – MEKSYK - GWADELUPE

ODPUST W GWADELUPE
TERMIN: 3 - 17 grudnia 2010
KOSZT: 4500 ZŁ + 2000 USD

 

ZOBACZ PROGRAM PIELGRZYMKI
 

*

 

POLECAMY! ODPUST W GWADELUPE!

 

MEKSYK - GWADELUPE (12 grudnia 2010 - ODPUST)


TERMIN: 4 - 15 grudnia 2010
KOSZT: 4500 ZŁ + 1300 dolarów

 

ZOBACZ PROGRAM PIELGRZYMKI

 


 

Meksyk – Gwadelupe - PROGRAMY PRZYKŁADOWE
 

MEKSYK INDIAŃSKI I KOLONIALNY

ZOBACZ PRZYKŁADOWY PROGRAM

*

Słonecznym szlakiem - El Camino del Sol

ZOBACZ PRZYKŁADOWY PROGRAM

 


MATKA BOŻA Z GWADELUPE

 

Matka Boża z Guadalupe - Opiekunka mających się narodzić

Chronologia wydarzeń związanych z cudownym wizerunkiem

Tajemnice wizerunku Morenity Z Tepeyac w Meksyku

Uniwersalne przesłanie Matki Bożej z Guadalupe

Maryja Niepokalana z Gwadelupe – Patronka życia poczętego

Uroczystość odpustowa Matki Bożej z Gwadelupe

 


 

Matka Boża z Gwadelupe  

Opiekunka mających się narodzić

 


Ofiary z ludzi u Azteków 

Epoka, w której Maryja – Matka Boga i ludzi – zstąpiła na meksykańską ziemię była szczególna. Przed przybyciem Hiszpanów do Meksyku Aztekowie praktykowali ofiary z ludzi na wielką skalę. Szacuje się, że swoim bogom składali ofiary z 50 do 60 tys. ludzi na rok. Czarownicy otwierali nożem klatkę piersiową, wyrywali jeszcze bijące serce ofiary i palili je, ofiarowując swym pogańskim bóstwom. Tak – jak mieli nadzieję – przysparzali łask tym, którzy zostali przy życiu, w szczególności zaś zapewniali sobie słońce i deszcz w stosownym momencie. Kiedy mówimy o ich fałszywych bogach, na myśl przychodzi ten, o którym Biblia mówi: „Od początku był on zabójcą” (J 8,44). 

I tak w roku 1487, kiedy poświęcano świątynię bogowi Huitzlopochti, w ciągu 4 dni poświęcono ponad 80 tys. ofiar. Pomiędzy nimi co piątą ofiarą było dziecko... Nie należy przy tym sądzić, że Aztekowie byli niewykształceni. Przeciwnie! Posiadali wiedzę matematyczną, astronomiczną, architektoniczną oraz z innych dziedzin. Lecz, jak jest też u ludzi przy końcu naszego wieku, istniał wielki brak równowagi pomiędzy wiedzą świecką a znajomością prawdziwej religii. Według tradycji ich przodkom miała ukazać się kometa o kształcie uskrzydlonego węża – Quetzacoalt, dlatego bożków przedstawiali w postaci węża! Im oddawali cześć, składając ludzkie ofiary. Takie były obyczaje Azteków, gdy przybyli Hiszpanie. W naszej epoce Wężowi starodawnemu składa się ofiary z ludzi w innej formie: uśmiercając każdego roku miliony niewinnych dzieci, zabijanych w łonach ich matek. Prócz nich są jeszcze ofiary wojen toczących się dziś po trochu wszędzie. To wielki hołd dla szatana, pragnącego unicestwić życie na naszej planecie i odebrać Bogu radość dawania życia Jego dzieciom.

Proroctwo księżniczki 

W roku 1509 księżniczka Papantzin, siostra rządzącego króla miała sen: anioł, na którego czole widniał znak krzyża poprowadził ją nad rzekę. Tam ujrzała statki o białych żaglach, oznakowane wielkim czarnym krzyżem, podążające w kierunku wybrzeża Azteków. Anioł powiedział jej, że na pokładzie tych statków są cudzoziemcy, niosący im poznanie Boga prawdziwego. Po przebudzeniu wyjawiła treść swego snu przywódcom Azteków, jaki i królowi, który uwierzył swej siostrze. Proroctwo miało się wkrótce spełnić.

Przybycie Hiszpanów 

Rzeczywiście w r. 1519, Hiszpan przebywający na Kubie, 33-letni Hernan Cortez przedsięwziął wyprawę do Meksyku na statkach wyposażonych w białe żagle i wielki czarny krzyż, zgodnie z opisem księżniczki. Cortezowi towarzyszyło 2 kapłanów i 550 mężczyzn. Wysiedli na ziemi meksykańskiej w piątek, 22 kwietnia, który w tamtym roku był Wielkim Piątkiem. Dziwna rzecz: Aztekowie oczekiwali w tym samym dniu przybycia boga Quetzacoalt, który – zgodnie z ich proroctwami – miał przybyć w ciele ich nawiedzić. W takim razie, dla nich, Cortez i jego ludzie mogli być jedynie bogami i król nie ośmielił się z nimi walczyć! Cortez był żarliwym chrześcijaninem. Ożywiał go duch misyjny i niewzruszona wiara w naszego Pana i Jego Matkę. Zbliżając się do stolicy Azteków uwalniał uwięzionych przez nich Indian, czyniąc sobie z nich sprzymierzeńców i pomocników w walkach, których nie można było uniknąć. To tak 300 hiszpańskich żołnierzy pokonało 30 tys. nieprzyjaciół. 

Po 93 dniach oblężenia Cortez zdobył miasto Meksyk. Pomimo protestów czarowników zaczął burzyć bożki. W świątyniach umieszczał krzyże i wizerunki Matki Bożej. Położył kres ofiarom z ludzi. Pomimo to nie było nawróceń tak szybkich i licznych, jakie miał nadzieję oglądać. W dodatku wziąwszy wielką ilość dialektów, trudno było się porozumieć. Wierzenia pogańskie były tak zakorzenione w duszach Indian, że trudno je było wyrwać. Cortezowi brakowało misjonarzy. Napisał więc do Karola V o wysłanie ich do Ameryki. Władca zgodził się. W 1524 przybyli franciszkanie, oddając się całkowicie ewangelizacji. Wszystko byłoby się potoczyło dobrze, gdyby nie chciwość konkwistadorów, którzy ustanowili niewolnictwo, wychodząc z założenia, że Indianie nie posiadają duszy. Biskup protestował, lecz daremnie. Kapłani, którzy usiłowali przeciwstawić się niewolnictwu zostali zamęczeni i zabici. Król, kiedy mu o tym doniesiono, zakazał niewolnictwa, lecz ufność Indian została zburzona: zachowanie wielu Hiszpanów nie było zgodne z nauką Ewangelii. Hiszpański władca – wobec wszystkich trudności, z jakimi musiał się borykać – błagał w modlitwach Najświętszą Pannę o interwencję i o znak, że jego prośba została wysłuchana. Wkrótce miał go otrzymać w sposób, jakiego z pewnością nie oczekiwał.

Matka Boża stawia stopy na meksykańskiej ziemi... 

Historia objawienia, które miało przyczynić się do przyjęcia wiary w Boga Prawdziwego przez Indian wiąże się z osobą nawróconego i ochrzczonego w 1525, 51-letniego Juana Diego. Choć mieszkał około 15 km od miasta Meksyk, udawał się tam każdego dnia, żeby uczestniczyć we Mszy św. Tak samo było 9 grudnia 1531 r. Kiedy był w drodze, przechodząc w pobliżu świątyni bogini Tonantzin usłyszał nagle śpiew tysięcy ptaków i ujrzał po raz pierwszy piękną młodą niewiastę, która zawołała go serdecznie: «Juanito, mój najpokorniejszy synu, dokąd idziesz?»

Objawienie pierwsze 

Była sobota tuż przed wschodem jutrzenki, kiedy szedł do miasta. Śpiew ptaków, które usłyszał u stóp wzgórza Tepeyacac był tak piękny, że Juan Diego zaczął się zastanawiać, czy nie śni. A może znalazł się przypadkiem w ziemskim raju? Kiedy śpiew umilkł i usłyszał wołający go głos, poszedł w jego kierunku. Odczuł wielką radość. Nie bał się. Piękna Pani, która zapytała go dokąd idzie, stała naprzeciw niego. Ujrzał, że jest niezwykłej wielkości, ma piękne szaty, błyszczące jak słońce, a miejsce, w którym stała było otoczone jakby blaskiem drogocennych kamieni. Ziemia błyszczała wokół Niej jak tęcza. Wszelkie rośliny wyglądały tak, jakby się przemieniły w kosztowności. Pokłonił się i na Jej pytanie odrzekł: „Pani, muszę dojść do Twego kościoła w Meksyku, aby uczestniczyć we Mszy św., co zostało nam przekazane i dane przez kapłanów...” Ona zaś mu powiedziała:

«Wiedz i dobrze zrozum, najpokorniejszy z moich synów, że Ja jestem zawsze Dziewicą – Świętą Maryją, Matką Boga prawdziwego, dla którego istniejemy, Stworzyciela wszystkich rzeczy, Pana nieba i ziemi. Chciałabym, żeby tutaj został wybudowany kościół, abym mogła wam ukazać i dać moją miłość, moje współczucie, moją pomoc i opiekę, gdyż jestem waszą Matką miłosierną dla was, dla wszystkich mieszkańców tej ziemi i dla wszystkich, którzy Mnie kochają, wzywają i darzą ufnością. Ja słucham ich uskarżań i zajmuję się ich biedami, ich potrzebami, ich troskami. Aby wypełnić to, o co proszę, idź do pałacu biskupa w Meksyku i powiedz mu, że bardzo pragnę, żeby tu, na tej równinie powstał kościół wybudowany na moją cześć. Opowiesz mu w szczegółach wszystko, co widziałeś i co tu podziwiałeś oraz to, co słyszałeś. Bądź pewien, że będę ci niezmiernie wdzięczna i dam ci nagrodę za wysiłki i trud, jaki podejmiesz dla wypełnienia tej misji. Oto usłyszałeś moje wskazówki. Idź mój najpokorniejszy synu i wypełnij to jak najlepiej.» Juan Diego pochylił głowę i rzekł: „Pani, będę posłuszny twoim wskazaniom. Teraz muszę Cię opuścić.” Zszedł ze wzgórza i poszedł prosto do Meksyku. Matka Boża ukazała mu się we wszystkich Swych przymiotach! Ujawniła pragnienie, by świątynię poświęconą azteckiej bogini zastąpiono kościołem dla Boga Prawdziwego. Juan Diego udał się więc do biskupa. 

Kiedy udało mu się otrzymać pozwolenie na ujrzenie go i kiedy opowiedział, co go spotkało, zauważył, że biskupowi bardzo trudno było... uwierzyć w jego cudowną, nadprzyrodzoną przygodę. Po wysłuchaniu został więc odesłany. Biskupem był wówczas o. Juan de Zumarraga, franciszkanin, rówieśnik Juana Diego. Na zakończenie rzekł mu: „Przyjdź jeszcze kiedyś do mnie, mój synu, chętnie cię posłucham. Opowiesz mi wtedy wszystko od początku, a ja się zastanowię nad prośbą, w sprawie której przybyłeś”... Juan Diego odszedł więc bardzo smutny: prośba Pięknej Pani nie została przyjęta.

Objawienie drugie 

W tym samym dniu powrócił na miejsce spotkania z Maryją, która czekała na niego tam, gdzie widział Ją po raz pierwszy. Wyznał Jej, że postąpił zgodnie z poleceniem: z wielkim trudem udało mu się spotkać z biskupem, w szczegółach opowiedział mu o niezwykłym zdarzeniu, jednak – skończył swą opowieść – „Przyjął mnie życzliwie, wysłuchał uważnie, lecz to, co mi powiedział oznacza, że nie wierzy.” Na koniec Juan Diego poprosił Maryję, żeby posłała do biskupa kogoś godniejszego i wzbudzającego szacunek. Wtedy biskup z pewnością nie będzie podejrzewał, iż prośba o budowę kościoła jest wymysłem człowieka, lecz spełni żądanie Maryi. Błagając o wybaczenie za niewypełnienie misji, czekał na Jej odpowiedź. Maryja zaś powiedziała: «Posłuchaj, najmniejszy z Moich synów, powinieneś zrozumieć, że Ja mam liczne sługi i posłańców, którym mogę powierzyć wypełnienie mojego polecenia i mojej prośby, lecz to właśnie ciebie proszę o pomoc, żeby za twoim pośrednictwem moje życzenie się spełniło. Gorąco cię proszę, najmniejszy synu, i stanowczo ci nakazuję, żebyś jutro poszedł zobaczyć się z biskupem. Pójdziesz tam w moim imieniu i powiesz mu o moim życzeniu, żeby zaczął budować tutaj kościół. I powiedz mu, że to Ja, zawsze Dziewica, Święta Maryja, Matka Boga wysłałam cię do niego.” Juan Diego przystał na prośbę Maryi, obiecując nazajutrz o zachodzie słońca przynieść Jej odpowiedź.

Objawienie trzecie 

Nazajutrz, 10 grudnia wyszedł więc przed świtem z domu. Około godz. 10, po Mszy św., kiedy wszyscy odeszli, on udał się do pałacu biskupa. Jednak tym razem czyniono mu jeszcze większe trudności. Udało mu się jednak ujrzeć go i rzucić do jego stóp. Ze smutkiem i płaczem powtórzył polecenia Pięknej Pani: biskup ma wybudować kościół. Niestety i tym razem, choć Juan Diego – wypytywany szczegółowo – powtórzył przebieg swych spotkań z Matką Bożą, nie spotkał się z wiarą i zrozumieniem. Wreszcie biskup orzekł, że aby uwierzyć, iż przysyła Go Najświętsza Panna i żeby wybudować dla Niej kościół musi otrzymać jakiś znak. To uwiarygodni Jej posłańca. Nie zrażony tym Juan Diego postanowił przekazać ten warunek Maryi. Tymczasem biskup szybko znalazł w swym otoczeniu osoby godne polecenia im delikatnej misji: śledzenia Indianina. Miały mu donieść, gdzie się uda i co będzie robił. Ci jednak, którzy szli za nim stracili go z oczu. Rozwścieczeni tym powrócili i zaczęli nalegać na biskupa, żeby nie dawał wiary zwodzicielowi, zmyślającemu «nieprawdę». Jego zaś postanowili ukarać, kiedy tylko powróci. Tymczasem Juan Diego zaniósł odpowiedź Maryi. Ona zaś odrzekła: „ „Bardzo dobrze, mój mały, jutro pójdziesz zanieść znak biskupowi, jakiego wymaga. Dzięki temu uwierzy i nie będzie już w nim wątpliwości ani podejrzliwości. I wiedz, że Ja ciebie wynagrodzę za twe starania, wysiłki i trud dla Mnie. Czekam tu na ciebie jutro.”

Objawienie czwarte 

Jednak następnego dnia Juan Diego nie mógł się udać na umówione spotkanie. Wujek, który go odwiedził – Juan Bernardo rozchorował się i jego stan był bardzo poważny. Wezwany lekarz niewiele pomógł, więc wujek prosił o przyprowadzenie księdza, przekonany, że nadszedł jego ostatni dzień. We wtorek, przed świtem Juan Diego wyszedł więc z pośpiechem po księdza. Dochodząc do drogi prowadzącej na wzgórze Tepeyac, zaczął się obawiać, że idąc tędy może spotkać Piękną Panią. Wtedy będzie musiał iść do biskupa ze znakiem. A przecież musiał przede wszystkim sprowadzić księdza do wujka, który pragnął się wyspowiadać!... Postanowił więc okrążyć wzgórze, żeby Maryja... go nie zauważyła. Ujrzał Ją jednak schodzącą ze zbocza. Podeszła do niego do stóp wzgórza, które zamierzał ominąć i zapytała: «Co się stało mój synu? Dokąd idziesz?» Pochylił się więc zaczął tłumaczyć: „Moje Dziecko, Córeczko, Pani! Niech Bóg uczyni Cię szczęśliwą... ja Cię zasmucę, ale wiedz, że twój sługa, a mój wujek jest bardzo chory...” 

Po przedstawieniu sytuacji i wyjaśnieniu, jak bardzo musi się śpieszyć, by na czas sprowadzić księdza zapewnił, że potem powróci, by zanieść biskupowi obiecany znak. Po wysłuchaniu Indianina Maryja odpowiedziała: «Posłuchaj mnie i zrozum dobrze, najmniejszy z moich synów. Nic nie powinno cię przestraszać i smucić. Niech twoje serce będzie spokojne. Nie bój się tej choroby ani żadnej innej, nie miej trosk. Czyż nie ma tutaj Mnie, która jestem twoją Matką? Czy nie jesteś pod moją opieką? Czy Ja nie jestem twoim zdrowiem? Czy ty nie spoczywasz szczęśliwy na Mojej piersi? Czegóż jeszcze więcej pragniesz? Nie bądź nieszczęśliwy ani niczym wzburzony. Nie bądź smutny z powodu choroby twego wujka. On nie umrze. Bądź pewien, że w tej chwili jest uzdrowiony.» Juana Diego pocieszyły słowa Pani z Nieba. Chętnie wykonał więc Jej kolejne polecenie: «Wejdź, o najmniejszy z moich synów, na sam szczyt wzgórza, tam, gdzie Mnie ujrzałeś po raz pierwszy i gdzie udzieliłam ci wskazówek. Zobaczysz tam różne kwiaty. Zerwij je i potem mi je przynieś.» 

Juan Diego natychmiast wspiął się na wzgórze. Nigdy nie widział tak wielkiej różnorodności cudnych róż w dodatku o tej porze roku! Pachniały i pokryte były kroplami rosy, przypominającymi kosztowne perły. Zaczął je więc zbierać i umieścił je w swojej tilmie. Szczyt wzgórza nie był miejscem, gdzie mogłyby kwitnąć jakiekolwiek kwiaty. Pełno tu było skał, cierni. Gdzieniegdzie rosła trawa, o ile nie było przymrozków. Zaniósł zebrane róże Pięknej Pani. Ona zaś wzięła je do rąk i ponownie umieściła w jego tilmie ze słowami: «O, najmniejszy z moich synów. Te róże są znakiem, jaki zaniesiesz biskupowi. Powiesz mu w moim imieniu, że w nim ujrzy moje życzenie i powinien mu się podporządkować. Ty jesteś moim posłańcem, najbardziej godnym mojego zaufania. Stanowczo ci jednak polecam, żeby rozwinął swą szatę dopiero przed biskupem. Wszystko mu też opowiesz...» Po wysłuchaniu raz jeszcze prośby Maryi o wybudowanie kościoła oraz Jej wskazówek Juan Diego udał się bezpośrednio do Meksyku, strzegąc w zawiniętej szacie swych pachnących róż.

Cudowny wizerunek Matki 

Kiedy dotarł do pałacu i poprosił o spotkanie z biskupem. Nikt nie chciał go słuchać! Był dla nich niestosownym gościem, zjawiającym się w dodatku o nieodpowiedniej porze. Nie dał jednak za wygraną, kiedy po wielu godzinach ujrzeli, że czeka nadal cierpliwie na możliwość wejścia i w dodatku ma coś w swej szacie, wreszcie zainteresowali się biednym Indianinem. Kiedy uchylił rąbka tilmy świeże i piękne róże, jakie w niej miał, tak ich zaskoczyły, że usiłowali mu je odebrać, jednak róże wymykały się im z rąk i widzieli je już nie jako prawdziwe, lecz wymalowane na tkaninie. Dawszy za wygraną zawiadomili biskupa. Dla biskupa powód przybycia odesłanego Indianina mógł być tylko jeden: znak! Nakazał więc natychmiast wprowadzić go. Indian ukląkł jak miał w zwyczaju, po czym opowiedział, co widział i słyszał w czasie spotkania Pani. Na koniec rzekł: «Ekscelencjo, zrobiłem to, co mi poleciliście. Powiedziałem Pani z Nieba, Świętej Matce, że prosiliście o znak i dowód, aby uwierzyć, że trzeba zbudować kościół, o który Ona prosi. Powiedziałem Jej, że dałem słowo, że ten znak przyniosę. Ona okazała łaskawość i zgodziła się na spełnienie tej prośby... Dziś rano znowu Ją ujrzałem i wysłała mnie, żebym się z wami zobaczył. Wysłała mnie na szczyt wzgórza tam, gdzie zwykle Ją widziałem, żebym nazrywał róż. Kiedy to uczyniłem, Ona wzięła je do rąk i umieściła ponownie w mojej szacie, abym je zaniósł i osobiście przekazał... Oto one...» 

Niczego nie podejrzewając Juan Diego rozwinął swą białą szatę, wysypując z niej róże. Kiedy zaś wielka ilość pięknych kwiatów upadła na ziemię, na jego szacie ujrzano wizerunek Najświętszej Panny, zawsze Dziewicy, Matki Boga. Ten sam wizerunek, który dziś można oglądać w Tepeyac, określanym jako Guadelupe. Na widok wizerunku i róż biskup upadł na kolana, błagając o przebaczenie, że nie spełnił od razu prośby Maryi. Potem zdjął szatę Indianina i zaniósł ze czcią do kaplicy. Na prośbę biskupa Juan Diego został w pałacu, a nazajutrz udali się razem tam, gdzie Piękna Pani życzyła sobie, by powstał kościół.

Objawienie Juana Bernardino 

Po wskazaniu biskupowi miejsca, w którym Pani z Nieba pragnęła świątyni Juan Diego pożegnał się, by powrócić wreszcie do chorego wujka. Opuścił go przecież idąc po księdza do Tlatilolco. Biskup z towarzyszącymi mu osobami, postanowił udać się z nim do domu. Po przybyciu ujrzeli wujka w dobrym zdrowiu. Zaskoczony, że jego krewny idzie z tak czcigodną świtą, pytał o powody. Juan Diego raz jeszcze opowiedział jak w drodze spotkał Panią z Nieba. Obiecała mu uzdrowienie wujka i nakazała udanie się do biskupa. Wuj zaś powiedział, że i jemu ukazała się Piękna Pani obiecując zdrowie i wyjaśniając, że jego krewny musiał udać się do Meksyku. Pani nakazała mu też zobaczenie się z biskupem i opowiedzenie, że Ją widział, że to Ona go uzdrowiła i że pragnie być nazywana Najświętszą Panną z Guadalupe oraz że chce, aby Jej wizerunek był znany. Juan Bernardino i Juan Diego zamieszkali u biskupa aż ukończono budowę kościoła. Biskup przeniósł święty wizerunek do kościoła, gdzie wszyscy mogli go oglądać. Miasto było poruszone. Wszyscy przychodzili, by podziwiać i modlić się. Boski cud wzbudzał zachwyt, bo przecież nikt na świecie nie namalował cenniejszego obrazu.

Tajemnica oczu Matki Bożej 

Według licznych naukowców, którzy uważnie przebadali oczy wizerunku Matki Bożej, powstałego w sposób cudowny na tilmie Indianina, tam, gdzie normalnie odbija się obraz w oku człowieka, widać liczne kształty, które odpowiadają kształtom i wielkości osób, jakie znajdowały się naprzeciw wizerunku. W r. 1929 Alfonso Marcue, oficjalny fotograf Bazyliki, odkrył jakby odbicie jasnego obrazu brodatego mężczyzny w prawym oku wizerunku Dziewicy. Początkowo nie wierzył własnym oczom. Jakże to możliwe? Brodaty mężczyzna w oku Matki Bożej? Jednak po wielu badaniach zdjęć nie ma już wątpliwości i decyduje się powiadomić władze Bazyliki. Zaskoczenie było tak wielkie, że... nakazano mu po prostu całkowite milczenie o tym odkryciu, czemu się podporządkował. 20 lat później, 29 maja 1951 r., Jose Carlos Salinas Chavez, badając dobrej jakości zdjęcie twarzy dokonuje takiego samego odkrycia! Wyraźne odbicie brodatego mężczyzny w prawym oku. Widzi też odbicia w oku lewym. 

Od tej chwili liczne osoby, około 20 fizyków i okulistów, miały okazję zbadać z bliska oczy Dziewicy na Jej cudownym wizerunku na tilmie. Pierwszym był znanym okulista dr Javier Torroella Bueno. Badania dokonał 27 marca 1956 r. W sporządzonym raporcie, pierwszym, jaki opublikowano na ten temat, udowadnia obecność potrójnego odbicia (zjawisko Purkyniego-Sansona), charakterystyczne dla każdego żywego oka ludzkiego i oświadcza, że te obrazy umieszczone są dokładnie tam, gdzie być powinny, zgodnie ze wspomnianym zjawiskiem oraz to, że zniekształcenie obrazów jest zgodne z załamaniem rogówki. W tym samym roku okulista, dr Rafael Torrija Lavoignet, bada oczy we wszystkich szczegółach oftalmoskopem. Zauważa kształt postaci ludzkiej ukazujący się w rogówce oczu tam, gdzie powinna się znajdować w związku ze zniekształceniem normalnego oka ludzkiego, a zwłaszcza - co niezwykłe - odnotowuje, że oczy wydają mu się niezwykle żywe, gdy są badane. Wiele innych badań podjęli okuliści: wszyscy byli zgodni co do wyników swych badań. 

Jednak nowa i fascynująca analiza pojawia się dopiero w r. 1979, kiedy dr Jose Aste Tonsmann z Uniwersytetu w Cornell, używając komputera i urządzeń najbardziej nowoczesnych bada skrupulatnie doskonałej jakości zdjęcie twarzy – jest to fotografia oryginału tilmy. Po przefiltrowaniu zdjęć cyfrowych i po usunięciu „zanieczyszczeń” oraz po ich powiększeniu dokonuje kilku niezwykłych odkryć! Widzi już nie tylko popiersie mężczyzny widoczne w obu oczach, lecz także inne postacie odbite w nich. Jeden z najbardziej fascynujących wniosków z jego badań zawiera się w stwierdzeniu, że Matka Boża z Gwadelupy pozostawiła nam nie tylko dowód swego ukazania się, lecz także kilka ważnych przesłań. Zostały one ukryte w oczach wizerunku aż do dziś, gdy nowoczesne urządzenia pozwalają nam na odkrycie ich teraz, gdy są nam tak bardzo potrzebne. Czy nie jest takim przesłaniem obraz jakby rodziny pośrodku oka Dziewicy w tym czasie, gdy rodziny są tak bardzo zagrożone i atakowane we współczesnym świecie? Obraz różnych postaci, które wydają się stanowić rodzinę, wśród których są dzieci i niemowlę niesione przez kobietę na plecach, jak było to w zwyczaju w XVI w. To ukazuje – według dr Tonsmanna – powiększony obraz prawego oka, otaczając wartością rodzinę. Widząc w tym odkryciu swoisty znak dany przez Opatrzność, kard. Posadas Ocampo, zabity przed kilku laty – ten sam, który przyjął w swym kraju serdecznie Vassulę – ogłosił Matkę Bożą z Gwadalupe „Opiekunką dzieci mających się narodzić”... 

Oprac. E. B. na podst. informacji dostępnych (ze zdjęciami tilmy) w Internecie pod adresem: http://ng.netgate.net/~norberto/eyes-french.html

 


CHRONOLOGIA WYDARZEŃ ZWIĄZANYCH Z CUDOWNYM WIZERUNKIEM


  • 1531 rok objawień Matki Bożej 

  • 1533 powstaje pierwsze sanktuarium 

  • 1541 franciszkanin - jeden z pierwszych historyków pozostawia świadectwo, w którym utrzymuje, że 9 milionów Azteków przyjęło wiarę 

  • 1548 umiera Juan Diego 

  • 1555 nowy biskup Meksyku Alonso Montufar formułuje oświadczenie, które pośrednio uznaje objawienia za prawdziwe. 

  • 1556 biskup podejmuje budowę nowego kościoła ukończoną w roku 1567, a w 3 lata później wysyła pierwszy obraz olejny wizerunku królowi Hiszpanii Filipowi II. 

  • 1571 Admirał Doria walczy pod Lepanto mając na pokładzie statku wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Jej przypisuje zwycięstwo na siłami cesarza Ottomana. 

  • 1573 «Proste opowiadanie» o wydarzeniach w Meksyku spisuje historyk Juan de Tovar 

  • 1647 wizerunek zostaje osłonięty szkłem 

  • 1648 Ks. Miguel Sanchez publikuje w Meksyku książkę o Matce Bożej z Guadalupe w jęz. hiszpańskim, zaś w rok później: Luis Lasso de la Vega – w lokalnym dialekcie. 

  • 1666 Kościół podejmuje (od 18.02 do 22.03) badania. Po nich tradycja oddawania czci Matce Bożej z Guadalupe zostaje zatwierdzona. 1695 położono pierwszy kamień węgielny pod budowę sanktuarium. Ukończono je w 1709 r. 

  • 1723 Arcybiskup Lanziego y Eguilaz nakazuje nowe oficjalne badanie. 

  • 1737 Matka Boża z Gwadalupe zostaje wybrana na patronkę Meksyku. 

  • 1746 Wszystkie regiony Nowej Hiszpanii przyjmują ją za patronkę. W tym samym roku rycerz Boturini Benaducci ułatwia uroczyste i oficjalne ukoronowanie obrazu. 

  • 1754 Benedykt XIV zgadza się, by Matka B. z Guadalupe patronowała Nowej Hiszpanii; uznaje teksty Mszy św. i oficjum dla Jej święta: 12 grudnia. 

  • 1756 Malarz Miguel Cabrera publikuje studium wizerunku w książce Cudowna Amerykanka. 1757 Matka Boża z Guadalupe zostaje patronką mieszkańców Ciudad Ponce w Porto Rico 

  • 1767 zakonnicy z Towarzystwa Jezusowego zostają usunięci z terytoriów hiszpańskich i tak wizerunek trafia do różnych stron świata. 

  • 1895 Uroczyste ukoronowanie wizerunku koronami papieskimi przy udziale wielkiej części Episkopatu obu Ameryk. 

  • 1910 Pius X ogłasza Matkę Bożą z Guadalupe patronką Ameryki Łacińskiej. 

  • 1911 Budowa kościoła w miejscu domu Juana Bernardino. 

  • 1921 Eksploduje bomba umieszczona pod wizerunkiem, wywołując ogromne zniszczenia, lecz nie uszkadzając samego obrazu 

  • 1924 Odkrycie w Peru niezwykle cennego źródła dającego szczegóły o cudzie: ilustrowany kalendarz z wizerunkiem Matki Bożej w r. 1531. 

  • 1928 Ukoronowanie wizerunku w Santa Fe, w Argentynie. 

  • 1929 Pierwsze uwagi fotografa Alfonso Marcue opisujące szczegóły odbicia wyglądającego jak głowa mężczyzny w prawym oku Maryi 

  • 1935 Pius XI obejmuje patronatem Matki Bożej także Filipiny 1945-1946 Pius XII ogłasza Najświętszą Pannę z Guadalupe Królową Meksyku i Cesarzową Ameryk i stwierdza, że wizerunek został wykonany pędzlami nie z tego świata. 

  • 1951 Obraz bada Carlos Salinas. On też zauważa w prawym oku wizerunek głowy mężczyzny. 1956 Dr Torroela-Bueno, okulista, bada oczy wizerunku Maryi na tilmie 

  • 1958 Dr Rafael Torija-Lavoignet publikuje swe badania o zjawisku Purkyniego-Sansona jako uwidocznione na wizerunku z Gwadelupy 

  • 1961 Jan XXIII wzywa Maryję z Gwadelupy jako Matkę i Nauczycielkę ludów Ameryk 

  • 1962 Dr Charles Wahlig ogłasza odkrycie 2 wizerunków odbitych w oczach Maryi, których zdjęcie powiększył 25-krotnie. 1966 Paweł VI przesyła Bazylice złotą różę 

  • 1975 Usunięcie szkła dla umożliwienia przebadania wizerunku przez okulistę dr Enrique Grave. 1976 Poświęcenie nowej Bazyliki w odległości 4 mil od centrum Meksyku 

  • 1979 Dr Philip Callahan wykonuje zdjęcia włókien podczerwienią; w rezultacie stwierdza, że nie da się wyjaśnić powstania wizerunku jako dzieła rąk ludzkich. 

  • 1979 Jan Paweł II wzywa Maryję z Guadalupe jako Gwiazdę Ewangelizacji, klęka przed Jej wizerunkiem i prosi o matczyną pomoc w Ameryce. 

  • 1979 Dr Jose Aste-Tonsman ogłasza odkrycie odbicia co najmniej 4 postaci ludzkich w obydwu oczach wizerunku. Używa przy tym sprzętu najbardziej nowoczesnego. 

  • 1988 Liturgiczne obchody wspomnienia Matki Bożej z Gwadelupy 12 grudnia zostają podniesione do rangi święta w diecezjach USA. 

  • 1990 Jan Paweł II ogłasza Juana Diego błogosławionym; odwiedza Bazylikę w Meksyku 

  • 1992 Jan Paweł II poświęca w Bazylice św. Piotra kaplicę ku czci Matki Bożej z Guadalupe.

 


Tajemnice wizerunku Morenity z Tepeyac w Meksyku


 W historii chrześcijaństwa powstało wiele wizerunków Matki Bożej (obrazów i figur), które jako arcydzieła poszczególnych epok po dzień dzisiejszy zachwycają swym pięknem i kunsztem kolejne pokolenia czcicieli Maryi. Wybitni malarze i rzeźbiarze starali się w najdoskonalszy sposób pędzlem lub dłutem przedstawić Maryję – to niezwykłe Arcydzieło Boże, w powiązaniu Jej misji z misją Jezusa, Jej Syna. Można by tu dla przykładu wymienić niektóre z tych wizerunków, np. wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, Salus Populi Romani w Rzymie, Pietę Michała Anioła, figurę Niepokalanej z Lourdes obraz Wspomożycielki Wiernych z Bazyliki w Turynie, figurę Matki Bożej Fatimskiej lub z Medziugorja, znajdującą się w Sirokim Brijegu, figurę Matki Bożej Róży Duchownej w Montichiari, którą artysta rzeźbił na kolanach, figurę Matki Bożej z Nazaretu, która nawiedzała także diecezje w naszym kraju przed jubileuszowym rokiem 2000 oraz wiele innych cudownych wizerunków w sanktuariach Maryjnych w naszym kraju i za granicą.

Jest jednak jeden unikatowy wizerunek Maryi na świecie, którego nie wykonał żaden artysta ziemski, który stanowi nie lada zagadkę dla świata nauki i który zarówno swym pięknem jak i zawartymi w nim treściami przekazu przyciąga i urzeka miliony czcicieli Matki Bożej. Wizerunkiem tym jest cudowny obraz Morenity z Tepeyac w Guadalupe w Meksyku, który pojawił się na tilmie św. Juana Diego i jako oryginał wisi dziś w głównym ołtarzu w bazylice w Guadalupe. Przypomnijmy krótko to zdarzenie z 12 grudnia 1531 r.

Biskup Zumarraga nie dowierzając relacjom Juana Diego o ukazaniu się mu Maryi na wzgórzu Tepeyac oraz Jej życzeniu, by na nim została zbudowana świątynia ku Jej czci, domagał się przekonującego dowodu potwierdzającego prawdziwość jego relacji. Maryja przyjęła to wyzwanie z wyrozumiałością i poleciła mu przyjść następnego dnia, wspiąć się na wzgórze i zerwać kwitnące tam kwiaty. Kiedy Juan to uczynił, Maryja sama ułożyła te kwiaty w wiązankę i ukrytą pod osłoną tilmy poleciła mu zanieść ją do biskupa. Kiedy Juan Diego zjawił się w rezydencji biskupa i odsłonił tilmę, kwiaty wypadły na podłogę, a na tilmie biskup ujrzał niezwykły obraz Maryi, przed którym upadł na kolana i ze łzami skruchy przepraszał Maryję za swe niedowierzanie.

Świadkami tego wydarzenia byli także tłumacz biskupa, Juan Ganzalez, oraz biskup Santo Domingo Ramirez y Fuenleal, jako gość biskupa Zumarragi. Wizerunek ten zobaczyli także wszyscy obecni w rezydencji biskupa. Zdziwienie, zachwyt i poruszenie było ogromne. Wkrótce dowiedzieli się o tym niezwykłym wydarzeniu mieszkańcy miasta, a z biegiem czasu coraz szersze rzesze Indian. Ks. biskup zatrzymał ten wizerunek na tilmie u siebie w kaplicy domowej, a w kilkanaście dni potem, w uroczystej procesji przeniósł go 24 grudnia do wybudowanej kaplicy w pobliżu wzgórza Tepeyac, spełniając życzenie Maryi.

Wizerunek Morenity z Tepeyac od samego początku stał się obiektem niezwykłej czci zarówno Azteków jak i Hiszpanów, która z biegiem czasu wzrosła do gigantycznych rozmiarów, a dziś wyrażana jest przez miliony czcicieli Maryi na całym świecie.

Wizerunek ten postawił świat nauki przed szeregiem pytań, na które uczeni po dzień dzisiejszy usiłują znaleźć wyczerpującą odpowiedź:

Jak powstał ten obraz?

Kto mógł go namalować?

Jaką techniką?

 

Co Maryja chciała powiedzieć przez swój wizerunek ówczesnym Indianom oraz Hiszpanom, którzy podbili w tamtych czasach Meksyk? Te i inne pytania wskazujące na zagadki i tajemnice zawarte w tym wizerunku z biegiem czasu zostały potwierdzone przez coraz to nowe odkrycia uczonych, wprowadzając ich w zadumę i głębszą refleksję, a czcicieli Maryi skłaniając do głębszych wyrazów czci, miłości oraz wdzięczności wobec Niepokalanej Matki. Spróbujmy bliżej przyjrzeć się tym zagadkom i tajemnicom ukrytym w tym niezwykłym i niepowtarzalnym wizerunku.

 Pochodzenie obrazu

 Pierwsze i podstawowe pytanie nasuwa się spontanicznie samo: w jaki sposób wizerunek ten pojawił się na tilmie Juana Diego i kto mógł go namalować? Juan Diego wiedział tylko, że niesie do biskupa ukrytą w tilmie wiązankę kwiatów jako dowód prawdziwości objawień Maryi, nie wiedział natomiast nic o wizerunku.

Wizerunek o wymiarach 118x105 cm przedstawia Maryję w postawie stojącej. Maryja ubrana jest w tunikę koloru różowego, spiętą pod szyją broszką, przepasana szarfą w talii i przyozdobiona kwiatami. Okryta jest ponadto płaszczem w kolorze błękitnym, ozdobionym gwiazdami. Cera twarzy Maryi jest koloru ciemnego, stąd od hiszpańskiego słowa moreno została nazwana Morenitą z Tepeyac. Ówcześni Indianie w żadnym wypadku nie kojarzyli sobie osoby Maryi na tym wizerunku z jakąś księżniczką z ich narodu. Dorosłe dziewczęta i kobiety indiańskie ubierały się zupełnie inaczej. Strój Maryi na tym wizerunku wskazuje natomiast na sposób ubierania się kobiet na Bliskim Wschodzie. Tę różnicę dostrzegli z łatwością zarówno Indianie jak i ówcześni Hiszpanie.

Bardzo interesującą w tym względzie jest opinia prawosławnego duchownego A. Ostrapowima, dziekana wydziału archeologii kościelnej w Moskwie, eksperta od ikon. Kiedy uczony ten otrzymał kopię tego wizerunku z prośbą o wyrażenie swej opinii, nie wiedząc przy tym nic o objawieniach w Guadalupe orzekł, że jest to ikona typu bizantyńskiego. Wskazał przy tym na Wschodnią Azję, jako na miejsce pochodzenia tego wizerunku. Taką opinię podzielają także inni znawcy ikon Wschodu.

Przekonanie tych uczonych jest rzeczywiście trafne. Maryja przecież żyła w Palestynie, na Bliskim Wschodzie i nosiła taki strój jak tamtejsze kobiety. W wizerunku tym dostrzegają więc oni elementy bizantyńskiej ikony połączone z indiańską symboliką treści przedstawionych w języku obrazkowym. W symbolach tych zawarte zostały prawdy religijne, które bez trudu mogli odczytać Indianie, w czym pomagała im katecheza misjonarzy oraz kontemplacja tego wizerunku.

Nic więc dziwnego, że w efekcie oddziaływania siły tego wizerunku Maryja w tak krótkim czasie doprowadziła 8 milionów Azteków do Chrystusa, którzy przyjęli wiarę chrześcijańską, a ponadto spowodowała cud pojednania Indian z Hiszpanami, w rezultacie czego narodził się nowy naród meksykański, w ogromnej większości dziś katolicki i maryjny zarazem. Dlatego to już Papież Jan XXIII wyraził opinię, że cud pojednania prawosławia z Kościołem katolickim jest dzisiaj możliwy dzięki wspólnej czci i miłości do Matki Bożej.

Żyjący w XVIII w. meksykański malarz Miguel Gabrera (1695-1768), który namalował najwięcej kopii Morenity z Guadalupe, badał dokładnie oryginalny wizerunek na tilmie. Jako artysta obeznany dobrze z 4 technikami malowania obrazów stwierdził, że żaden z malarzy dotąd nie posłużył się żadną z tych 4 technik, gdyż w przypadku tilmy jest to szczególnie trudne. Tilma jest materiałem nietrwałym, rzadkim i bez podkładu żaden malarz nie odważyłby się namalować obrazu na takim płótnie. Późniejsze badania i odkrycia potwierdziły, że na wizerunku Morenity z Guadalupe nie ma żadnego podkładu. Opinię M. Gabrery potwierdził w 100 lat później inny malarz meksykański Ibarra.

XX w. dostarczył nauce dalszych rewelacyjnych odkryć. W 1936 r. niemiecki chemik R. Kuhn odkrył, że czerwone i żółte włókna tkaniny tilmy nie są pomalowane farbą, lecz są kolorowe. Uczony ten stwierdził ponadto, że te barwy włókna nie są pochodzenia ani zwierzęcego, ani roślinnego, ani mineralnego. Nauka nie znajduje na to racjonalnej i zadowalającej odpowiedzi.

Wizerunek Maryi na tilmie poddano także badaniom fotograficznym, posługując się promieniami podczerwonymi. W wyniku tych badań stwierdzono, że obraz na tilmie przypomina błonę fotograficzną. Brak na nim śladów pędzla artysty malarza.

Profesor Philip S. Callahan, biofizyk z Florydy oraz J. Smith na podstawie swoich badań przeprowadzonych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia stwierdzili, że sposób namalowania tego wizerunku Maryi na tilmie – czyli postaci Maryi, Jej szat, rąk i twarzy – są niewytłumaczalne z punktu widzenia naukowego. Logiczny wniosek nasuwa się sam: skoro wizerunku tego nie namalowała ręka ludzka, to musiała tego dokonać sama Maryja.

Wyniki dotychczasowych badań naukowych pozwalają na stwierdzenie następujących udokumentowanych faktów:

 

– na rewersie wizerunku (na drugiej stronie tilmy) dostrzegalne są plamy, które są jakby pozostałością soków roślinnych, lub kwiatów;

– włókna tilmy robią takie wrażenie, jakby były wcześniej nasycone kolorem, a następnie w jakiś cudowny sposób utkane, tworząc postać Maryi;

– na wizerunku tym nie ma śladu wcześniejszego szkicu, ani podkładu, ani werniksu;

– tilma utkana z włókien agawy jest nietrwała i po 20 latach ulega zepsuciu i rozpadowi. Tymczasem płótno tej konkretnej tilmy wraz z wizerunkiem nie wykazuje żadnych śladów pęknięcia i rozpadu, przeciwnie, zachowało swą trwałość po dzień dzisiejszy, czyli już 472 lata;

– kolor tuniki i płaszcza Maryi w ciągu tych kilku wieków, powinien już dawno wyblaknąć na tym meksykańskim słońcu. Tymczasem szaty te zachowują swoje żywe barwy;

– w źrenicach oczu Maryi dostrzeżono w dalszych badaniach postacie św. Juana Diego, biskupa, jego tłumacza oraz biskupa-gościa z Santo Domingo.

Odnośnie do tego ostatniego odkrycia należy powiedzieć tu coś więcej. W 1929 r. fotograf Don Alfonso Marcue Gonzales powiększając kilkakrotnie wizerunek na tilmie, dostrzegł w źrenicy prawego oka Maryi twarz ludzką. Ze względu na złe stosunki między państwem a Kościołem w tym czasie nie podano do publicznej wiadomości tego odkrycia!

W 1951 r. J. Carlos Salinas Ghavez badając ponownie obraz na tilmie przy użyciu silnej soczewki dojrzał też w źrenicy oka – twarz mężczyzny. Powołana przez arcybiskupa Meksyku komisja do zbadania tego odkrycia, w wydanym orzeczeniu z dnia 11 grudnia 1955 r. wskazała na wielkie podobieństwo tej twarzy do wizerunków św. Juana Diego.

W lipcu 1956 r. dwaj okuliści Javier Torroello Buene i Rafael Torifa Lavoignet w wyniku dalszych badań, posługując się oftalmoskopem, służącym do badań wnętrza oka potwierdzili dostrzegalność w źrenicy oka ludzkiego popiersia. Zjawiska takiego w oparciu o refleks świetlny nie można w żadnym wypadku potwierdzić na obrazie namalowanym farbami, a także na fotograficznej kopii obrazu.

Na wizerunku Morenity z Guadalupe oczy Maryi wyglądają jak żywe. Maryja jakby utrwaliła w swym oku tę scenę, kiedy to Juan Diego odsłonił przed biskupem tilmę, a on ujrzał ten niezwykły wizerunek.

W 1962 r. dr C. Wahling. z Woodside (ze stanu Nowy Jork) wraz z żoną Izabelą – obydwoje byli optykami – ponownie badając ten wizerunek przy 25-krotnym powiększeniu stwierdzili w źrenicy oczu Maryi obecność dalszych 2 osób. W swym raporcie przedstawili rekonstrukcję tego wydarzenia następująco: przed biskupem stoi Juan Diego z odkrytą tilmą z wizerunkiem, przed którym klęczy biskup Zumarraga. Dwie postacie stojące obok Juana Diego, to Juan Gonzales, biskupi tłumacz, oraz biskup z Santo Domingo, Ramirez y Fuenleal. Maryja stojąca za biskupem Zumarraga, lecz niewidoczna dla otoczenia patrzy na Juana Diego i towarzyszące mu dwie osoby, wspomniane wyżej. Na zasadzie refleksu świetlnego scena ta odbiła się i utrwaliła w oczach Maryi na wizerunku na tilmie.

Znamiennym potwierdzeniem tego zjawiska jest fakt, że malarz M. Cabrera właśnie tak przedstawił tę scenę w oparciu o przekaz tradycji na swym obrazie namalowanym w 1750 r. Interesującym szczegółem w tym względzie jest także ten fakt, iż kiedy japoński optyk – w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku – badał ponownie oczy Maryi na tym wizerunku, to zemdlał. Po odzyskaniu przytomności powiedział, że oczy te wydały się mu jak żywe i Maryja patrzyła na niego przenikliwie!

W 1981 r. dr José Aste Tansmann odkrył w oczach Maryi kolejne nowe postacie: ciemnoskórą kobietę z niemowlęciem, z małym dzieckiem, mężczyznę oraz siedzącego Indianina. Wskazywałoby to na jakąś rodzinę. Interpretacja Tonsmanna jest wprawdzie kontrowersyjna, ale w archiwum biskupa znaleziono dokument, na podstawie którego przyznał on pewnej rodzinie murzyńskiej wolność.

 Symbole na wizerunku

 Kolejnym interesującym odkryciem na tym wizerunku jest broszka, spinająca tunikę Maryi pod szyją. Broszka ta powiększona kilka razy uwidoczniła przypięty do niej różaniec. Nie jest to wprawdzie różaniec, jakim posługujemy się dziś, lecz różaniec, jakim posługiwano się w tamtych czasach. Na Wschodzie chrześcijańscy Grecy posługiwali się różańcem z 33 paciorkami dla upamiętnienia tajemnic życia Chrystusa, kończąc na Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Skoro to nie artysta malarz umieścił tę broszkę z różańcem na tym wizerunku, lecz Maryja sama tak się ukazała i przedstawiła na nim, to jest to kolejny znak i zagadka do odczytania. Potrzebne są tu dalsze badania tego zagadnienia, by można było właściwie odczytać Maryjne przesłanie, czyli znaleźć odpowiedź na pytanie: co Maryja chciała przez ten znak powiedzieć ówczesnym Indianom, Hiszpanom, a także – następnym pokoleniom Jej czcicieli!

Innym znamiennym szczegółem tego wizerunku są gwiazdy na błękitnym płaszczu Maryi oraz kwiaty na Jej sukni. Te gwiazdy dekorujące płaszcz Maryi stały się obiektem zainteresowań ks. Rojasa i jego współpracownika dr Juana Homero Hernandeza Illescasa. W swoich pracach badawczych odkryli oni, że rozmieszczenie tych gwiazd na płaszczu Maryi przedstawia konstelację gwiazd na zimowym niebie w grudniu 1531 r. nad Mexico-City w dniu 12 grudnia. Gwiazdy na Maryjnym płaszczu są tak przedstawione, jakby były widziane z zewnątrz w stosunku do sklepienia niebieskiego, tzn. są odwrócone. Wielka Północna Korona umieszczona jest na skroniach Maryi (dlatego jest niewidoczna na wizerunku). Gwiazdozbiór Panny spoczywa na Niepokalanym Sercu Maryi. Bliźnięta (Kastor i Pollux) na kolanach Maryi, Orion na postaci anioła, a gwiazdozbiór Lwa usytuowany jest na łonie Maryi. Ten symboliczny znak zawiera również w sobie jakieś określone znaczenie i przesłanie, które także należy rozszyfrować i trafnie wyjaśnić.

Analogicznie wygląda też kwestia kwiatów rozmieszczonych na tunice Maryi. Kwiaty te nie są tylko dekoracją, bo i przez ten znak Maryja pragnie coś powiedzieć swym czcicielom. Znamiennym przy tym szczegółem jest fakt, że suknia jest pofałdowana, a kwiaty ukazane są tak jakby były namalowane na płaszczyźnie płaskiej. Początkowo myślano, że jest to późniejszy dodatek malarzy. Tymczasem ks. Rojas wyraża przekonanie, że kwiaty te są adaptacją azteckich hieroglifów. Dla Azteków kwiaty te jako hieroglify nie mogły być podporządkowane fałdom szaty, bo dla nich był to rodzaj pisma, przy pomocy którego z łatwością mogli odczytać treść w nim zawartą.

I tak na przykład czteropłatowy kwiat umiejscowiony powyżej łona, tzw. „kwinkunks”, najczęściej spotykany u Azteków symbol, oznaczał zasadę porządkującą wszystko – cztery strony świata oraz niebo, ziemię i podziemie.

Patrząc na ten kwiat umiejscowiony na wizerunku na tilmie na łonie Maryi, odczytywali oni ten znak następująco: Maryja jest brzemienna i wkrótce wyda na świat Słońce nowej epoki. Znak ten zapowiada więc narodziny Jezusa Chrystusa.

Poza tym kwiatem jaśminu jest jeszcze na sukni Maryi dziewięć dużych trójkątnych kwiatów ukształtowanych na podobieństwo serca: sześć poniżej szarfy, po jednym na każdym rękawie i jeden na piersi poniżej broszki.

Według ks. Rojasa jest to kwiat magnolii – kwiat serca. Dla Azteków ten kwiat magnolii mógł być symbolem żywego serca, wyrywanego z ciała i składanego ich bożkom w ofierze. Patrząc na ten wizerunek Maryi rozumieli oni teraz, że nie muszą już nadal składać ofiar z życia ludzkiego swoim okrutnym bożkom. Ich wiara i nadzieja chrześcijańska, dzięki ewangelizacji misjonarzy, ukierunkowana została teraz na życie nadprzyrodzone, jakie mogą uzyskać przez ofiarę Jezusa Chrystusa. Teraz wystarczająca jest już w pełni ofiara Boskiego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi.

Trzy kwiaty magnolii wyrastające z łodygi wskazują symbolicznie na pośrednictwo, wstawiennictwo i orędownictwo Maryi. Maryja ma bowiem także udział w dziele odkupienia świata. Przypomina również nam o naszym udziale w tym dziele, byśmy przez naszą aktywność i współdziałanie przyczyniali się do tego, by wszyscy ludzie uwierzyli w Jezusa, uznali Go za swego Zbawiciela i z Jego pomocą osiągnęli życie Boże. Wszyscy ludzie zdążają do tego samego wspólnego celu – Nieba, i wszyscy wyznawcy Chrystusa mają sobie wzajemnie pomagać w jego osiągnięciu.

Powyższe symbole, a także pomniejsze inne szczegóły, które już tutaj pomijam, oraz wymienione wyżej odkrycia i wyniki badań naukowych, skłaniają do przekonania i uznania z pokorą, że wizerunek Morenity z Tepeyac jest niezwykłym i cudownym w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego pochodzenie jest nadprzyrodzone, gdyż nauka nie jest w stanie wytłumaczyć jego powstania. Stan tilmy i trwałość tego wizerunku stanowi także zagadkę dla świata nauki, a to również wskazuje na nadprzyrodzone źródło i przyczynę tego fenomenu. Dalsze odkrycia naukowe, jak postacie w źrenicach oczu Maryi, grecki różaniec przy broszce oraz gwiazdy i kwiaty na szatach Maryi zawierają ponadto ukrytą w tym wizerunku symbolikę, która wymaga trafnej interpretacji i pełnego wyjaśnienia. Maryja bowiem pragnęła przez te symbole coś powiedzieć swoim dzieciom.

Jest to odrębny temat do rozważenia, a dotyczący treści Maryjnego przesłania. Pewne prawdy religijne oraz życzenia Maryja wyraziła słowami, przekazując je Juanowi Diego, a przez niego – swym ziemskim dzieciom. Pozostałe treści przekazała zaszyfrowane niejako w symbolach, które należy prawidłowo odczytać, przyjąć z wiarą i całość orędzia maryjnego wprowadzić w chrześcijańskie życie. 

Ks. Ryszard Ukleja

Opracowanie na podstawie:

Osiński K.: Autoportret z Guadalupe, Warszawa 2002, za zgodą Wydawnictwa;

Ks. Dziuba A. Fr.: Matka Boża z Guadalupe, Katowice 1995, za zgodą autora;

Pozostałe źródła:

Ethel Cook Eliot: Matka Boska z Guadalupe w Meksyku, w: Niewiasta obleczona w słońce, praca zbiorowa, Lublin 1992, s. 29-47;

Kuźmak K.: Guadalupe, w: Encyklopedia Katolicka, t.VI, Lublin 1993, s. 363-364

 

 


Uniwersalne przesłanie Matki Bożej z Gwadelupe

 


«Niewiasto, oto syn Twój... Synu, oto Matka twoja»

Nasz Zbawiciel, umierając na krzyżu, w testamencie miłości, powierzył Swojej Matce, Maryi, całą ludzkość w osobie św. Jana (J 19,26-27). Z woli Chrystusa Maryja jako Współodkupicielka stała się Matką duchową wszystkich odkupionych. Nowe macierzyńskie obowiązki oraz troskę o zbawienie Swoich przybranych dzieci Maryja przyjęła z miłością i w duchu posłuszeństwa jako Służebnica zbawienia odkupionej ludzkości. I chociaż dzieło zbawienia świata na mocy mandatu Chrystusa w ciągu wieków kontynuuje Kościół przez nauczanie, uświęcanie i władzę kierowniczą, to Maryja jako Matka Kościoła ma w tej misji zbawczej także swój szczególny udział.

Od chwili swego chwalebnego Wniebowzięcia Maryja oręduje i wstawia się u swego Syna za swymi dziećmi, wypraszając im potrzebne łaski, aby mogły przezwyciężyć różnorodne przeciwności i trudności w czasie ziemskiego pielgrzymowania do portu zbawienia. Z woli Boga zstępuje także na ziemię, ukazując się na różnych miejscach wybranym wizjonerom, przez których przekazuje i przypomina określonym grupom, a także wszystkim ludziom, zbawcze orędzie swojego Syna. Pomaga w ten sposób i wspiera działalność ewangelizacyjną Kościoła.

W ciągu prawie XX wieków historii Kościoła zainteresowani badacze tego zagadnienia doliczyli się ponad 900 zjawień Matki Bożej (Mariofanii), które w ostatecznym bilansie świadczą o tej macierzyńskiej trosce Maryi o wieczne szczęście Jej przybranych dzieci.1  Można śmiało powiedzieć, że obok oficjalnej działalności zbawczej Kościoła objawienia Maryjne spełniają bardzo pożyteczną rolę i są potrzebne, gdyż przyczyniają się do ożywienia życia religijnego wiernych i wydają wspaniałe duchowe owoce w życiu Kościoła. Ojciec Święty wyraził się kiedyś, że w tych objawieniach Maryjnych przejawia się przedziwna pedagogia Boża. Chrystus widząc, szczególnie w ostatnich stuleciach, że jest negowany i odrzucany, posyła na ziemię swoją Matkę licząc na to, że dzieci usłuchają głosu Matki, a Ona przyprowadzi zabłąkane nieraz dzieci do Niego, a przez Niego do Ojca Niebieskiego, który jest jedynym źródłem prawdziwego szczęścia.

Takie interwencje z nieba poprzez Mariofanie, a także Chrystofanie mają miejsce w konkretnym kontekście historycznych wydarzeń, szczególnych nieraz zagrożeń, niejednokrotnie w aspekcie dalszego rozwoju wydarzeń w historii danego narodu lub świata. Świadczy to o tym, że Bóg w Swoich rządach Opatrzności czuwa nad światem i pragnie tylko dobra danego narodu lub całej rodziny ludzkiej.

Na przełomie XV i XVI wieku na świecie zaistniała nowa sytuacja...

W następstwie odkrycia Ameryki Europejczycy zetknęli się w tym Nowym Świecie z ludami innej rasy, kultury i cywilizacji. Powodowani pragnieniem przygód oraz korzyści materialnych ruszyli na podbój tych nowych kontynentów. Równolegle z tymi zamiarami przybywali też do tych ludów misjonarze, przynosząc im światło Ewangelii Chrystusowej.

Na początku XVI w. tereny dzisiejszego Meksyku opanowali Hiszpanie. Pokonawszy ówczesne imperium Azteków, narzucili im swoją dominację. I chociaż w początkowym okresie ta hiszpańska konkwista nie zapisała się chlubnie w historii, to jednak – mimo negatywnych przejawów i zachowań hiszpańskich konkwistadorów –Indianie dowiedzieli się dzięki misjonarzom o religii chrześcijańskiej. W tym procesie ewangelizacji Indian sprzyjającą okolicznością było to, że politeistyczna religia Azteków wyrażała się m. in. w okrucieństwie rytualnych ofiar składanych bożkom pogańskim z życia ludzkiego. Zdrowo myślący Indianie nie mogli tego ani zrozumieć, ani się z tym pogodzić i oczekiwali z pewnością na korzystną chwilę, by położyć kres okrutnym obrzędom, pochłaniającym dziesiątki tysięcy ofiar ludzkich. Kiedy więc Hiszpanie dotarli do dzisiejszego Meksyku, powitali Corteza jako wybawiciela od tych okrucieństw. Część Indian przyłączywszy się do Hiszpanów, wspólnie z nimi przyczyniła się do obalenia rządów despotycznego króla Montezumy, co zapoczątkowało nową erę w historii Indian na tym kontynencie.

Jako przełomową datę w tych wydarzeniach przyjmuje się rok 1525, który daje początek w Meksyku nowemu narodowi w następstwie zawieranych związków małżeńskich Hiszpanów z Indianami i wymieszania się ras. Chrystianizacja Indian w początkowym okresie konkwisty postępowała powolnie i opornie z powodu nadużyć kolonizatorów hiszpańskich, którzy nieludzko traktowali miejscową ludność. W tej dramatycznej sytuacji następuje interwencja z Nieba: Maryja Niepokalana zstępuje na ziemię i przez Indianina – Juana Diego – przekazuje orędzie skierowane do obu narodów.

Objawienie i przesłanie Maryi Niepokalanej – rok 1531

9 grudnia 1531 r. w drodze do kościoła neofita Juan Diego na wzgórzu Tepeyac przeżywa pierwsze spotkanie z Maryją Niepokalaną. Jest sobota, dzień poświęcony Maryi. W tamtym czasie Kościół obchodził w tym dniu liturgiczne wspomnienie Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W nawiązanym dialogu Maryja przedstawia się kim jest i czego sobie życzy:

„Wiedz z niewzruszoną pewnością..., że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga prawdy, przez którego wszystko żyje, Pana wszystkich rzeczy, jakie są wokół nas, Pana Nieba i ziemi. Bardzo gorąco pragnę, aby w tym miejscu wzniesiono dla Mnie mały dom, w którym Go ukażę, wywyższę i sprawię, że się objawi. Dam Go ludowi w mojej całej osobistej miłości, w moim współczuciu, w mojej pomocy, w mojej obronie: ponieważ prawdziwie jestem twą miłosierną Matką, twoją i wszystkich ludzi, którzy żyją razem w tym kraju, i wszystkich innych ludzi..., którzy Mnie kochają, tych, którzy Mnie szukają, tych, którzy Mi ufa ją. Tu wysłucham ich łkania, ich narzekań, i uzdrowię ich z ich smutku, ciężkich doświadczeń i cierpień... Musisz pójść do siedziby biskupa Meksyku i powiedzieć mu, że ciebie posyłam, aby pokazać, jak usilnie pragnę, by zbudował mi świątynię, tu w dolinie; opowiesz mu dokładnie wszystko, co widziałeś, podziwiałeś i co słyszałeś”.

Juan Diego niezwłocznie spełnił polecenie Maryi, zdając sprawozdanie księdzu biskupowi ze swego przeżycia oraz przekazując mu życzenie Maryi. Ale jeszcze tego samego dnia powrócił na wzgórze i skarżył się Maryi, że biskup nie okazał zbytniego zainteresowania tą sprawą. Prosił też Maryję, by tę misję powierzyła komuś innemu, bardziej znakomitemu, gdyż on jest osobą małoznaczącą. Maryja wówczas powiedziała do niego:

„Wiedz z niewzruszoną pewnością, że nie brak mi sług i posłańców, którym mogę dać zadanie poniesienia moich słów, którzy przeprowadzą moją wolę. Ale bardzo potrzeba, abyś ty błagał w mojej sprawie i żeby dzięki twej pomocy i pośrednictwu moja wola została spełniona. Mój najmłodszy i najdroższy synu, nalegam i usilnie polecam ci iść znowu jutro do biskupa. Powiedz mu w moim imieniu i daj mu w pełni zrozumieć moje zamiary, aby rozpoczął budowanie kaplicy, o którą proszę. Powiedz mu raz jeszcze, że jestem zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga, która cię posyła”.

Następnego dnia, w niedzielę po Mszy św. Juan Diego ponownie udał się do rezydencji biskupa i powtórzył mu to samo życzenie Maryi. Tym razem biskup okazał większe zainteresowanie tym wydarzeniem, ale prosił Maryję o przekonujący znak i dowód wiarygodności Jej objawienia i życzenia. Kiedy Juan Diego powrócił na wzgórze i przedstawił Maryi wymaganie biskupa, Maryja przystała na to i poleciła mu przyjść ponownie nazajutrz po znak i dowód.

Tymczasem w poniedziałek Juan Diego był zmuszony zająć się swym wujkiem, Juanem Bernardino, ciężko chorym, który błagał go, by przyprowadził do niego kapłana z sakramentami św. We wtorek, 12 grudnia Juan Diego udał się po kapłana, spełniając prośbę wujka. Wybrał jednak inną drogę, by uniknąć spotkania z Maryją. Maryja jednak zastąpiła mi drogę, i słysząc jego pokorne usprawiedliwianie się i powód jego troski o chorego wujka, uspokoiła go zapewniając równocześnie, że jego wujek jest już zdrowy i nie musi iść po księdza:

„Nie bój się tej choroby twego wuja ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne. Czyż nie jestem tu, Ja, któram twoją Matką? Czyż nie jesteś w moim cieniu i w mojej opiece? Czyż nie jestem źródłem twej radości? Czyż nie jesteś w zagłębieniu mego płaszcza, w skrzyżowaniu mych rąk? Czyż potrzebujesz czegoś więcej? Niechaj nic innego cię nie martwi ani nie niepokoi. Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on teraz nie umrze. Możesz być pewien, że już ma się dobrze”.

Juan Diego spełnia teraz kolejne polecenia Maryi. Wspina się na skalne wzgórze, zrywa kwitnące tam kwiaty, które Maryja sama ułożyła w wiązankę, i ukryte w tilmie poleciła zanieść biskupowi jako dowód prawdziwości objawień i swego życzenia:

„Te rozmaite rodzaje kwiatów są dowodem, znakiem, jaki zaniesiesz do biskupa... Złożysz mu uważnie sprawozdanie o wszystkim: o tym, jak posłałam cię na szczyt wzgórza zerwać i zebrać kwiaty, o wszystkim, co zobaczyłeś i podziwiałeś, po to, aby przekonać rządzącego kapłana, aby uczynił to, co leży w jego odpowiedzialności, aby mój dom Boży, o który prosiłam został zbudowany”.

Kiedy Juan Diego po wielu trudnościach ze strony służby został wreszcie przyjęty przez księdza biskupa, odsłonił swą tilmę, by wręczyć mu kwiaty, wiązanka rozsypała się na podłogę. Biskup i towarzyszące mu osoby ujrzały na tilmie niezwykłej piękności wizerunek Maryi Niepokalanej. Upadł więc na kolana i ze łzami błagał Maryję o wybaczenie mu dotychczasowego niedowierzania. Wizerunek zatrzymał w swej kaplicy domowej. Następnie z Juanem Diego udał się na to wzgórze, by zobaczyć miejsce objawień, w którym Maryja życzyła sobie wybudowania świątyni ku Jej czci. Wydał następnie zarządzenie, by rozpocząć budowę kaplicy, którą postawiono w ciągu kilkunastu dni.

W dniu 24 grudnia, w uroczystej procesji, przeniósł wizerunek do kaplicy, by lud mógł także zobaczyć go, podziwiać, oddawać cześć Maryi i modlić się do Niej.

Przesłanie Maryi zawarte w Jej słowach

Analizując fenomen objawień Maryi oraz treść orędzia przekazanego przez Juana Diego, a także kontemplując wizerunek Morenity z Tepeyac utrwalony na indiańskiej tilmie, można odczytać i wyakcentować w nich następujące treści:

Maryja wybrała na swego posłańca Indianina, Juana Diego – człowieka prostego, z niższej klasy społecznej, pokornego i posłusznego Jej poleceniom. Maryja mogła posłużyć się kimś znakomitszym, o co prosił Ją Juan Diego, jednak wybrała jego. Jest on dla Niej ważną postacią ze względu na misję, jaką ma spełnić. Maryja rozmawia z nim w pozycji stojącej, okazując mu w ten sposób szacunek. Darzy go swą miłością i podkreśla, że kocha też wszystkich ludzi, bo wszyscy są Jej dziećmi.

W swoim orędziu Maryja przekazuje mu i przypomina elementarne prawdy religijne: istnienie Boga, Pana i Władcy wszystkiego (Nieba i ziemi). Wszelkie istoty żywe zawdzięczają Mu także dar życia. Ten Bóg jest bliski ludziom, bo On też ma Matkę. Ona jest Pośredniczką między Bogiem i ludźmi, bo łączy ich z Nim i prowadzi do Niego.

Przedstawiając się mu, Maryja przypomina dwa dogmaty Maryjne: Boże macierzyństwo i dziewictwo. Te słowa wypowiedziała Maryja po hiszpańsku, pragnąc odgraniczyć religię chrześcijańską od kultu bożków pogańskich.

Wyrażając życzenie budowy świątyni na wzgórzu objawień, Maryja zapowiada, że tu okaże ludziom Boga, który objawi się im jako prawdziwy Bóg. Tu będzie też wysłuchiwać próśb ludu, będzie uzdrawiać chorych i pocieszać strapionych w ich smutku i cierpieniu. W ten sposób pragnie służyć ludziom i prowadzić ich do Boga.

Maryja podkreśla ponadto, że jest Matką wszystkich mieszkańców tego kraju, zarówno Indian jak i Hiszpanów. Wszyscy razem powinni żyć w zgodzie i miłości jako dzieci Boże. Jest także Matką wszystkich innych ludzi, którzy mają się także wzajemnie szanować i miłować, a do Niej – zwracać się w różnych potrzebach życiowych; w Niej pokładać nadzieję. Świątynia zaś, o którą prosi, ma być miejscem Jej obecności dla wszystkich Jej dzieci, które pragnie tu wysłuchiwać, pocieszać i uzdrawiać.

Profesor uniwersytetu meksykańskiego, znawca języka indiańskiego, ks. A. M. Garibay, dostrzega w tym orędziu Maryi trzy elementy: prośbę Maryi, Jej obietnice oraz Jej zapewnienie. Wszyscy zaś odbiorcy Jej przesłania mają trzy zadania do wypełnienia: spełnić prośby Maryi, przyjąć Jej obietnice oraz ufnie wierzyć Jej słowom.

Maryja pragnie wypraszać wszystkim swym czcicielom łaski Boże, ale uzależnia to od ich współpracy z Nią i z Bogiem. Do tej współpracy wybiera takich jak Juan Diego: ubogich, pokornych i posłusznych. Dla nas wszystkich Maryja jest wzorem, bo w chwili Zwiastowania podjęła współpracę w dziele zbawienia świata. Podczas objawień na wzgórzu Tepeyac domaga się tej współpracy od Juana Diego. Miał spełnić zleconą mu misję, bo od niej zależały dalsze losy tego ludu i kraju. Nie wiadomo jakby potoczyły się losy Ameryki i świata, gdyby Juan Diego nie wypełnił zleconej mu przez Maryję misji.

W tym miejscu należy dopowiedzieć, iż – w aspekcie uniwersalnym – orędzie to zawiera także wezwanie do współpracy w dziele zbawienia świata wszystkich wyznawców Chrystusa oraz czcicieli Maryi.

Okoliczności i kontekst towarzyszące objawieniom Maryi

Objawienia Matki Bożej wraz z Jej przesłaniem na wzgórzu Tepeyac dokonało się w określonych okolicznościach i kontekście. Stanowią one niejako oprawę i ubogacenie orędzia słownego, wzmacniając jego walor i znaczenie.

Maryja poleca Juanowi Diego, aby opowiedział biskupowi wszystko, co widział i słyszał. Relacja ta zwraca uwagę na uboczne wprawdzie szczegóły towarzyszące zjawieniom się Matki Bożej, które jednak ubogacają to zjawisko i przesłanie Maryi.

Juan Diego słyszy na początku śpiew ptaków, co zadziwia go z powodu pory roku. Szczegół ten pobudził jego wyobraźnię i nasunął mu skojarzenie odczucia raju. Poczuł się bardzo szczęśliwy i wewnętrznie spokojny.

Szaty Maryi oraz krzewy i rośliny w Jej otoczeniu lśniły niezwykłym blaskiem słońca. Zjawisko rozkwitniętych kwiatów na skalnym szczycie wzgórza, w połowie grudnia, kiedy panuje już mróz i leży śnieg, wskazywał sam przez się na cud. A dodatkowym szczegółem przy tym był fakt, że kwiaty pokryte były kroplami rosy, a nie – szronem.

Wymienione wyżej szczegóły i okoliczności dały Juanowi Diego odczucie raju na ziemi i doprowadziły go do przekonania, że ta piękna i młoda Pani zstąpiła na ziemię z raju, z Nieba.

Od postaci Maryi tryskały promienie światła. Wydawało się mu, że Maryja stoi przed słońcem, niejako zasłania je. Słońce dla Azteków było bóstwem, od którego zależało ich życie i doczesna pomyślność. Maryja wydała się mu więc kimś większym i ważniejszym od słońca.

Ewangelizacja Azteków pomogła im zrozumieć, że to Jezus Chrystus jest tą „światłością wielką” (Iz 9,1), i „światłością świata” (J 8,12), którą sprowadziła na ziemię Niepokalana, Święta Boża Rodzicielka, Gwiazda Zaranna, „Niewiasta obleczona w słońce, z księżycem pod stopami” (por. Ap 12,1.

Diament pod stopami Maryi, jaki dostrzegł Juan Diego, ukształtował w nim przekonanie o królewskiej godności Maryi. Ten szlachetny kamień – symbol godności, nieśmiertelności i świętości – służył królom dla podkreślenia ich rangi, dlatego ozdabiali nim swoje korony.

Maryja ukazała się Juanowi Diego 9 grudnia, w sobotę. Sobota dla chrześcijan jest dniem szczególnie poświęconym Maryi. 9 grudnia obchodzono wtedy w Kościele liturgiczne wspomnienie Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Na posłańca wybrała Maryja swego czciciela, który ją darzył szczerą miłością.

Powyższe okoliczności i szczegóły towarzyszące zjawieniom się Matki Bożej pozwoliły Juanowi Diego zrozumieć, że Maryja jest osobowością doskonałą i świętą; że przybyła z raju, do którego zaprasza także swoje przybrane dzieci. Przez te różne znaki i szczegóły Juan Diego dochodzi ponadto do przekonania, że jest to Królowa, a nie jakaś księżniczka z ich narodu. Wskazuje na to także Jej strój, który różni się zasadniczo od sposobu ubierania się kobiet i znakomitszych dam. Posługując się nim Maryja dała mu do zrozumienia, a przez niego także wszystkim innym czcicielom, że liczy na jego oraz ich współpracę w tej zbawczej misji. Juan Diego wypełniając polecenie Maryi staje się uczestnikiem Jej misji, i pośrednio niejako współautorem Jej cudownego wizerunku na tilmie.

Podsumowując powyższe rozważania należy jeszcze powiedzieć, że przesłanie Maryi z Guadalupe skierowane było zarówno do Hiszpanów jak i do Indian. Zawarte w nim prawdy religijne, wskazania i życzenia Maryi mają także wymiar ponadczasowy, ponadnarodowy i odnoszą się do wszystkich ludzi i do każdego z osobna. Można więc powiedzieć, że przesłanie to ma charakter uniwersalny.

Przesłanie skierowane do Indian

Indianom Maryja przyniosła prawdziwą wolność. W następstwie Jej objawień oraz dalszej ewangelizacji tego kraju Aztekowie wyzwolili się z ciemności kultu pogańskich bożków, którym składali ofiary z ludzi. Nawrócenie 8-milionowego narodu przez chrzest i przyjęcie wiary chrześcijańskiej pozwoliło im poznać prawdę o Bogu prawdziwym i Jezusie Chrystusie, Zbawicielu świata. Objawienia Maryi z Guadalupe i przesłanie skierowane do Indian stały się przełomem w ich historii, niejako narodzinami nowej cywilizacji. Maryja dzięki tym objawieniom głęboko wniknęła w dusze Indian, przemieniając ich w dzieci Boże oraz w Swych czcicieli.

Ogłaszając im Ewangelię Chrystusa poprzez słowa, symbole, kwiaty, pieśni, a szczególnie przez wizerunek na tilmie, Maryja bardzo skutecznie wsparła ewangelizację misjonarzy, którzy byli zdumieni rozmiarem oraz liczbą nawróceń. Orędzie to przyniosło Indianom wyzwolenie z cierpień, ucisku, egoizmu oraz bałwochwalstwa oraz zaszczepiło w nich nadzieję na lepsze i piękniejsze życie, oparte na miłości Boga i bliźniego oraz wiarę w życie i szczęście wieczne.

Cudowny wizerunek na tilmie stał się dla nich niejako otwartą księgą i katechizmem, z którego odczytywali prawdy Boże zapisane językiem znaków i symboli. Maryja stała się dla nich symbolem jedności Nowego Świata, w którym mogą wspólnie żyć ludzie różnych nacji, odmiennej kultury i różnych języków. Dlatego to przesłanie i objawienia Maryi tak głęboko wpisało się w serca i dusze Indian.

Kontemplując wizerunek Maryi na tilmie Indianie nie utożsamiali Maryi ze swą boginią. Ich bogini bowiem ma twarz zasłoniętą maską, twarz Maryi natomiast jest odsłonięta. Strój Maryi także różni się od stroju indiańskich księżniczek. Gest złożonych rąk Maryi dawał im do zrozumienia, że Maryja czci kogoś wyższego od Niej samej. Okrywający Maryję błękitny płaszcz był dla nich symbolem władzy. Szarfa na biodrach oznaczała dziewictwo. Kwiat słońca na sukni Maryi symbolizował im nowe życie, a kwiat serca oznaczał, iż nie są już potrzebne ofiary z ludzi. Wystarczająca jest teraz ofiara Jej Syna i ofiara Jej Serca.

Przez fakt, że postać Maryi stała na księżycu oraz przed słońcem Indianie rozumieli, że słońce, księżyc i gwiazdy nie są bożkami. Anioł u stóp Maryi w kolorze nefrytu był rozumiany przez nich jako zapowiedź ich przemiany w dzieci Boże.

Przesłanie skierowane do Hiszpanów

W orędziu Maryi nietrudno jest dostrzec przesłanie skierowane do Hiszpanów. Maryja wybrała na swego posłańca Indianina, ale posyła go z orędziem i życzeniem do hiszpańskiego biskupa. On ma być wykonawcą woli Maryi. W tym czasie przebywa u niego z gościnną wizytą Biskup z Santo Domingo, Juan Gonzales, znający dobrze język Azteków i służy miejscowemu biskupowi jako tłumacz. To zatem Hiszpanie jako pierwsi oglądają cudowny wizerunek na tilmie.

W początkowym okresie kolonizacji Meksyku widoczny był ostry konflikt rasowy. Hiszpanie bardzo źle traktowali Indian, wyrządzając im wiele krzywdy. Nie uważali ich za ludzi. W historycznych zapisach, znajdujących się w Sewilli, pozostawili po swym postępowaniu bardzo niechlubne opinie. Tymczasem Maryja w swym orędziu potraktowała Indian z godnością i szacunkiem. Dała przez to do zrozumienia tak Indianom jak i Hiszpanom, że także tubylcy są Jej dziećmi. Biskup jako pierwszy zmienił swój stosunek do Indian. Potraktował Juana Diego z szacunkiem i przez pewien czas gościł go u siebie, a po umieszczeniu cudownego wizerunku w kaplicy, uczynił go stróżem i opiekunem tego pierwszego sanktuarium, w którym opowiadał on przybywającym pielgrzymom historię tego obrazu.

Z upływem czasu zmienili także swą mentalność i postawę względem Indian inni Hiszpanie, którzy pamiętali, że w swojej ojczyźnie mają także sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe. Jej figurki przywieźli ze sobą do Meksyku, oddając Maryi cześć w nowej ojczyźnie. Rozpoczął się proces pojednania obu narodów, który z czasem pogłębiał się i utrwalał. Hiszpanie przestali wykorzystywać i krzywdzić Indian, a zaczęli ich traktować z godnością i szacunkiem jako braci. Przybywało małżeństw mieszanych. Urzędnicy traktowali Indian bardziej sprawiedliwie i z większym szacunkiem. Wspólnie budowano szkoły, kościoły, warsztaty pracy, szpitale.

Przez kolejne dwa stulecia wicekrólowie i biskupi zapewnili Meksykowi stabilność polityczną, ekonomiczną. Zapanował pokój, więc w krótkim czasie Meksyk wykształcił zastępy misjonarzy, wysyłając ich do innych krajów. Tę przemianę serc Hiszpanów spowodowały bez wątpienia objawienia Maryi oraz Jej orędzie, które Hiszpanie odczytali właściwie, przyjęli do serca z wiarą i zaczęli realizować w duchu miłości Boga i bliźniego. Na fakt ten zwrócił uwagę Ojciec Święty w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Meksyku w 1979 r., w słowach:

„Przybywam do kraju, gdzie wiara katolicka stała się fundamentem procesu krzyżowania ras, który sprawił, że różnorakie i często skłócone społeczności etniczne utworzyły jedną wspólnotę braterstwa i przeznaczenia. Nie można zatem zrozumieć Meksyku bez wiary”.

Efektem tej pozytywnej przemiany Hiszpanów było także i to, że kiedy w 1571 r. wprowadzono w Meksyku inkwizycję, Indian wyjęto spod jej jurysdykcji.

W dziele ewangelizacji tego kraju objawienia i przesłanie Maryi odegrały doniosłą rolę. Misjonarze zrozumieli lepiej, iż nie należy rugować i usuwać rytów i symboli ludowych, lecz należy je interpretować w świetle Ewangelii, dokonując umiejętnej sztuki inkulturacji. Obyczaje ludowe bowiem i uczucia ludu mogą także prowadzić do poznania prawdziwego Boga. Ewangelia wówczas nie będzie czymś obcym, pochodzącym z zewnątrz, lecz może stać się czymś bliskim i własnym, poprzez wpisanie jej w kulturę narodu. To zjawisko inkulturacji można dostrzec i dziś w sprawowaniu liturgii, w której obok tradycyjnych strojów indiańskich, użycia kadzidła, Meksykanie swe uczucia religijne względem Matki Bożej wyrażają także przez śpiew, tańce indiańskie z muzyką, dekoracje świątyni, obrazów i figur, a nawet mnóstwo różnorodnych kwiatów.

Kontemplując cudowny wizerunek na tilmie Hiszpanie również potrafili lepiej i głębiej zrozumieć przesłanie Maryi skierowane do nich. Złożone ręce Maryi w geście modlitewnym były dla nich symbolem Jej wstawiennictwa u Syna. Ośmioramienne gwiazdy na Jej płaszczu odczytywali jako symbol łask wypraszanych światu przez orędownictwo Maryi. Pozostałe zaś gwiazdy dekorujące płaszcz Maryi rozumieli jako znak Jej władzy i godności królewskiej, jak również złote obramowanie płaszcza nasuwało im tę samą myśl. Przepasanie talii szarfą oznaczało dla nich godność dziewictwa Maryi.

Kolor czerwieni i błękitu szat Maryi był dla nich znakiem dziewictwa i macierzyństwa. Postawę stojącą Maryi z ugiętym kolanem odczytywali oni jako znak gotowości niesienia pomocy człowiekowi. Stojąca postać Maryi w blasku słońca i księżycem pod Jej stopami nasuwało Hiszpanom obraz z 12 rozdziału Apokalipsy św. Jana. Usługujący anioł wskazywał im na godność królewską Maryi, która w niebie wywyższona została ponad chóry aniołów.

To bogactwo treści przesłania Maryi skierowane do obu narodów, jak również głęboka symbolika zawarta w tym cudownym wizerunku, właściwie odczytane i realizowane w życiu chrześcijańskim, wydało wspaniałe efekty w życiu narodu meksykańskiego, które owocują po dzień dzisiejszy. Przejawia się to m. in. w tym, że ten ponad stu milionowy naród w 91% wyznaje wiarę katolicką, którą wyraża i manifestuje tak spontanicznie i żywiołowo. Objawienia te wraz z przesłaniem Maryi są przykładem tego, ile dobra może się dokonać przez wzrost wiary i miłości, kiedy dzieci usłuchają głosu Matki i będą realizować Jej wskazania w codziennym życiu. Maryja bowiem w swych objawieniach nie głosi nowej Ewangelii, tylko przypomina Ewangelię swojego Syna i zawsze zachęca do kształtowania życia, według niej, słowami:

„Czyńcie wszystko, co Syn mój wam powie” (por. J 2,5).

Treści przesłania Maryi nadal aktualne dla współczesnego świata

Przesłanie Maryi z Guadalupe skierowane było bezpośrednio do Indian i Hiszpanów żyjących w Meksyku w XVI w. Maryja przypomniała w nim niektóre prawdy religijne, wyraziła swoje życzenie i podała wskazania, według których oba narody miały prowadzić życie chrześcijańskie, oparte na Ewangelii Chrystusowej. Orędzie to zawiera w sobie również treści uniwersalne, które są aktualne dla współczesnych pokoleń naszych czasów. Ewangelię bowiem Chrystus polecił głosić wszystkim narodom we wszystkich czasach. Wszyscy ludzie są także dziećmi Maryi, której Zbawiciel zlecił troskę o ich wieczne zbawienie. Zwróćmy zatem uwagę na niektóre z tych uniwersalnych tematów, zawartych w przesłaniu Maryi z Guadalupe, które aktualne są i w naszych czasach, i powinny być realizowane w życiu dzisiejszych pokoleń.

Maryja przez Juana Diego przypomina dzisiejszym pokoleniom, że jest także naszą Matką:

„...Wiedz z niewzruszoną pewnością..., że jestem twoją miłosierną Matką, twoją i wszystkich ludzi..., którzy Mnie kochają, Mnie szukają, i Mi ufają...”.

Zobowiązuje to również nas do wzajemnej miłości i wdzięczności względem Maryi za Jej macierzyńską miłość i troskę o nas. Polecając biskupowi wybudowanie świątyni Maryja zapewnia swoich czcicieli gromadzących się w niej, że wysłucha ich łkania i narzekań, uzdrowi ich w smutku ciężkich doświadczeń i cierpień. Jakże aktualne są te słowa zapewnienia i pociechy Maryi we wszystkich czasach. Kościół ustawicznie w ciągu wieków głosi te prawdy mariologiczne, że Maryja jest rzeczywiście Świętą Bożą Rodzicielką i zawsze Dziewicą, a także naszą Matką duchową. Jej macierzyńska troska o zbawienie każdego z nas wyraża się przez Jej orędownictwo, wstawiennictwo, pośrednictwo łask oraz prowadzenie nas do Jezusa drogą wskazaną przez Niego. Potwierdzeniem tego są niezliczone rzesze pielgrzymów, którzy gromadzą się w sanktuariach maryjnych na całym świecie, gdzie Maryja wysłuchuje ich próśb, wyprasza im niezliczone łaski, pociesza i prowadzi do Jezusa. Są to nierzadko także dusze zabłąkane, które Maryja, Ucieczka Grzeszników, doprowadza do konfesjonału, by tu doznali łaski przebaczenia Miłosiernego Jezusa oraz odzyskali utraconą przez grzech godność dzieci Bożych. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na ten szczegół, że w wielu innych objawieniach w następnych stuleciach Maryja powtarza to życzenie budowy kaplicy, świątyni, dając początek nowemu sanktuarium, prosi o przybywanie na te miejsca w uroczystej procesji gdzie poprzez łaski cudownych uzdrowień, nawróceń oraz wielu innych, przyczynia się do odrodzenia i pogłębienia życia religijnego swych dzieci, a w ostatecznym bilansie do wzrostu chwały Jej Syna, Jezusa.

Autor książki, która zawiera bogactwo myśli i wątków w tym temacie, słusznie podkreśla, że przesłanie Maryi z Guadalupe staje się bardziej zrozumiałe dzisiaj dzięki wypowiedziom Ojca Świętego, który z okazji swoich pielgrzymek do Meksyku, nawiązując do tego orędzia Maryi, wskazywał na jego elementy aktualne również dla naszych czasów.

Jednym z nich jest temat nowej ewangelizacji w dzisiejszych czasach. Dzisiejszemu światu, który w swoim potencjale liczebnym oraz przemianach społeczno-kulturowych albo jeszcze nie poznał Chrystusa, albo od Niego się odwraca, potrzebna jest w dalszym ciągu ewangelizacja w nowych formach i metodach przepowiadania Dobrej Nowiny, aby świat lepiej Go poznał, bardziej umiłował i uznał w Nim jedynego Zbawiciela świata. Maryja w zadziwiający sposób spełniła to zadanie w XVI w. w Meksyku, przynosząc Ewangelię swego Syna Indianom oraz przyczyniając się do procesu integracji obu narodów. To zadanie spełnia Ona nadal w Kościele, a my powinniśmy aktywnie z Nią współpracować w tym dziele. Toteż papież już w 1979 r. ogłosił Matkę Bożą z Guadalupe Patronką ewangelizacji dla całego świata. W swoich wypowiedziach zwrócił m. in. uwagę na to, że wiara Maryi winna być wzorem dla każdego z nas. Dzięki Niej, jako Matce Kościoła dziś nadal ma rodzić się i wzrastać Kościół, jak stało się to w następstwie Jej objawień w Meksyku, kiedy to 8 milionów Indian włączyło się w szeregi Kościoła Chrystusowego. W 1990 r. papież ponownie powtórzył, że Maryja pierwsza przyjęła Ewangelię, by głosić ją potem ludziom. Ona pierwsza ewangelizowała Amerykę.

W czasie obchodów 500-lecia chrystianizacji Nowego Świata, w 1992 r. Papież zachęcał uczestników, by te uroczystości i przeżycia stały się jutrzenką nowej ewangelizacji w swym zapale, metodzie i wyrazie. Maryja w tym dziele jest dla nas wzorem, bo Ona w najdoskonalszy sposób zrealizowała chrześcijańskie powołanie.

Poświęcając 12 maja 1992 r. w krypcie bazyliki Watykańskiej kaplicę ku czci Matki Bożej z Guadalupe, Papież wyraził nadzieję, że w Maryi znajdzie duchową siłę i moc do nowej ewangelizacji, do której jesteśmy wszyscy zobowiązani. W przekonaniu Papieża Maryja jest Patronką nowej ewangelizacji nie tylko na ziemi amerykańskiej, ale także na całym świecie. W styczniu 1999 r. Papież po raz kolejny posłużył się tym tytułem w odniesieniu do Maryi, określając Ją jako Gwiazdę pierwszej i nowej ewangelizacji. Dlatego całą ufność i nadzieję w tym dziele ewangelizacji dzisiejszego świata Papież pokłada w Maryi, która jako Matka Kościoła z wielką aktywnością ożywia wiarę swych dzieci, zachęcając je powrotu i wierności Chrystusowi. Przejawia się to m. in. w Jej licznych objawieniach także w ostatnich dwóch stuleciach, wśród których Kościół raz po raz niektóre z nich uznaje za autentyczne, jak np.: La Salette, Lourdes, Fatima, Akita oraz niedawne objawienia w Kibeho (Rwanda, 1981-1983) uznane za autentyczne 29 czerwca 2001 r. czy też w Amsterdamie (1945-59) uznane za nadprzyrodzone 31 maja 2002 r.

Maryja w ten sposób wspiera misję i dzieło ewangelizacyjne Kościoła, przypominając Ewangelię Chrystusa, którą głosi Kościół od zarania dziejów. Mamy zatem podstawę, by wierzyć z ufnością, że Maryja jako Gwiazda ewangelizacji w naszych czasach pomoże skutecznie dzisiejszemu światu oddalającemu się od Chrystusa, przezwyciężyć kryzys niewiary oraz pozwoli dostrzec blask prawdy Chrystusowej Dobrej Nowiny. Zrozumiałe są więc te wszystkie akty zawierzenia dzisiejszego świata Maryi jakie raz po raz ponawia Ojciec Święty, pełen ufności, bo wierzy w skuteczną potęgę Maryi. Potrafiła Ona w XVI w. dokonać cudu w Meksyku, porywając i doprowadzając do Chrystusa w tak krótkim czasie kilka milionów Indian oraz cudu pojednania i integracji obu narodów. Taki cud powrotu do Chrystusa jest możliwy i w dzisiejszym świecie dzięki Maryi. W tym dziele naturalnie Maryja liczy także na naszą współpracę i zaangażowanie. A pole pracy jest obszerne, możliwości pomysłów, inicjatyw i form działalności również może być wiele.

Innym jeszcze tematem zawartym w orędziu oraz wizerunku Matki Bożej z Guadalupe, aktualnym zawsze, i dzisiaj także, jest zachęta do modlitwy, szczególnie różańcowej. Maryja mówi wyraźnie w swym orędziu, że będzie w wybudowanej świątyni wysłuchiwać próśb swoich dzieci. Na wizerunku zaś, w wyniku badań, odkryto różaniec połączony z broszką. Symbol ten i znak można odczytać jako zachętę do praktykowania tej modlitwy. Każda modlitwa może mieć charakter błagania, dziękczynienia, ekspiacji oraz uwielbienia. Różaniec także. Modlitwa różańcowa jest dla Maryi bardzo cenna, ważna i skuteczna. Do praktykowania tej modlitwy zachęca ciągle wiernych Kościół, Papieże, a także sama Maryja w licznych objawieniach. Modlitwie różańcowej zawdzięcza Kościół i ludzkość wiele zwycięstw w walce z mocami ciemności. W kościołach odmawiana jest ta modlitwa w czasie liturgicznych nabożeństw, a oprócz liturgicznej jej formy propagują ją i praktykują różne wspólnoty i grupy modlitewne, zgromadzenia zakonne oraz apostołowie spośród laikatu. Powszechnie znane są w parafiach koła różańcowe, których członkowie odmawiają różaniec osobiście i prywatnie. Zakon Dominikanów propaguje tzw. nieustający różaniec, który podejmują się odmawiać w ciągu całej doby dobrowolni wolontariusze o godzinie, wybranej dla siebie.

Dziś w naszym kraju na falach Radia Maryja odmawiają tę modlitwę miliony czcicieli Maryi. Z podziwem i uznaniem słyszymy o zorganizowaniu przez Madzię Buczek „Podwórkowych Kół Różańcowych”, w które angażują się głównie dzieci.

Piękny przykład i wzór tej modlitwy daje nam Ojciec Święty, który swe obowiązki apostolskie przeplata różańcem. Przekonany o wielkiej wartości oraz skuteczności tej modlitwy prosi nas, swych rodaków, a także i innych wiernych, o modlitwę na różańcu w jego intencji. Dla uwydatnienia waloru tej modlitwy Papież, jak wiemy, zredagował i wprowadził w praktykę tej modlitwy czwartą część, tzw. tajemnice światła, które obejmują okres publicznej działalności Chrystusa, a rok 2002/03 ogłosił Rokiem Różańca, aby wierni tę modlitwę jeszcze bardziej umiłowali i chętniej praktykowali.

Maryja w objawieniach, zachęcając nas do odmawiania różańca, przypomina i powtarza, że dzięki modlitwie na różańcu uzyskuje Ona skuteczną moc wstawienniczą u swego Syna, dzięki której może sparaliżować i udaremnić piekielne knowania i zamiary mocy ciemności oraz obezwładnić szatana. Dlatego ustawicznie zachęca swe dzieci, by posługiwały się tą bronią, nie wypuszczały różańca z rąk, ponieważ z pomocą tej modlitwy będą mogły same skutecznie się bronić w chwilach różnych duchowych zagrożeń, a także ratować i bronić innych.

Misjonarze z pewnością propagowali tę modlitwę wśród nawróconych Indian w Meksyku, choć ówczesny różaniec różnił się od dzisiejszej formy tej modlitwy. Wskazuje na to różaniec uwidoczniony na wizerunku na tilmie. Mimo to jest on symbolem i znakiem przypominającym nam również dzisiaj, że ta modlitwa jest Maryi miła i droga i należy ją dzisiaj nadal praktykować.

Wymienione aspekty ukazania się Matki Bożej w Meksyku pozwalają dostrzec i podziwiać wspaniałe owoce i efekty macierzyńskiej troski Maryi o los swych przybranych dzieci, kiedy z wiarą i uległością odpowiadają one na Jej życzenia, apele i wskazania. Ich życie ulega wówczas radykalnej przemianie na lepsze. Zgodne współżycie w rodzinach i narodzie w oparciu o miłość Boga i bliźniego oraz wzajemny szacunek gwarantują im opiekę, pokój i błogosławieństwo Boże, co w końcowym rezultacie przyczynia się do pomyślnego rozwoju i dobra narodu. Potwierdzają to dalsze dzieje narodu meksykańskiego, po objawieniach Maryi.

Przesłanie ma także charakter uniwersalny, co oznacza, że prawdy religijne, wskazania i życzenia Maryi w nim zawarte są aktualne także w czasach nam współczesnych. Zawierają gwarancję szczęśliwego życia w zgodzie, miłości i pokoju zarówno jednostek, poszczególnych grup społecznych jak i wszystkich narodów. Maryja jako Matka duchowa pragnie zawsze pomagać wszystkim swoim dzieciom, by to swoje ziemskie pielgrzymowanie wśród różnych zagrożeń i niebezpieczeństw ukończyły szczęśliwie i zwycięsko u bram Nieba. Jednak liczy Ona i oczekuje od nas wszystkich pozytywnej odpowiedzi na Jej orędzie oraz naszej współpracy i zaangażowania osobistego w tym dziele zbawienia świata. Ta Jej macierzyńska troska, szczególnie w ekonomii łaski, jak naucza Sobór Watykański II, „trwać będzie aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych. Albowiem wzięta do nieba nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swojej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny” (KK 62).

Ks. Ryszard Ukleja

Przypisy:  1 Por.: G. Hierzenberger, O. Nedomansky, Księga objawień Maryjnych od I do XX wieku, Warszawa, 2003;  2 Cyt. wg: K. Osiński, Autoportret z Guadalupe, s.62,63; 3 Tamże, s.64,65; 4 Tamże, s.68; 5 Tamże, s.69; 6 Tamże, s.191; 7 Tamże, s.62,63.

Opracowanie na podstawie:

Osiński K. Autoportret z Guadalupe, Warszawa 2002, za zgodą Wydawnictwa Księży Marianów; Ks. Dziuba A. Fr.: Matka Boża z Guadalupe, Katowice 1995, za zgodą autora. Ethel Cook Eliot, Matka Boska z Guadalupe w Meksyku, w: Niewiasta obleczona w słońce, pr. zbiorowa, Lublin 1992, s. 29-47; Kuźmak K., Guadalupe, w: Encyklopedia Katolicka, t.VI, Lublin 1993, s. 363-364.

 

 


 

Maryja Niepokalana z Gwadelupe

- Patronka życia poczętego

 


 W 2004 roku Kościół katolicki obchodzi 150 rocznicę ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W 4 lata po tym fakcie samo Niebo potwierdziło ponownie tę prawdy przez objawienie się Maryi Niepokalanej w Lourdes. W odpowiedzi na pytanie św. Bernadety: „Kim jesteś?”, Maryja odpowiedziała: „Jestem Niepokalane Poczęcie”.

Tę prawdę w naszej ojczyźnie szerzył i propagował w szczególniejszy sposób św. Maksymilian Maria Kolbe, pragnąc, by Maryja swą czystością i świętością wypełniała serca Polaków i zbliżała ich do Boga.

Rocznica ta jest szczególną okazją do ożywienia miłości względem Niebieskiej Matki, do gorliwszego życia chrześcijańskiego, do zmagania się ze słabościami i grzechem, do naśladowania życia i cnót Maryi oraz wzrastania w świętości.

Kult Maryi Niepokalanej i Świętej Bożej Rodzicielki był zawsze w Kościele żywy. Wyrażał się on w liturgii w różnych modlitwach, nabożeństwach oraz obchodzonych świętach. Misjonarze głosząc Ewangelię Chrystusa wśród ludów pogańskich szerzyli równocześnie cześć i nabożeństwo do Jego Matki. Czynili to także hiszpańscy misjonarze w XVI w. w Meksyku, którzy w następstwie podboju Azteków przez Corteza usiłowali przekazać im wiarę chrześcijańską. Rozpoczęte w ten sposób przez franciszkanów i dominikanów dzieło ewangelizacji Indian wsparła wkrótce bardzo skutecznie i owocnie sama Maryja, objawiając się Juanowi Diego.

Pierwsze objawienie miało miejsce w sobotę 9 grudnia 1531 r., w którym to dniu nawróceni już na wiarę chrześcijańską Indianie wraz z misjonarzami obchodzili liturgiczne wspomnienie Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W tym czasie bowiem zarówno Kościół na Wschodzie jak i na Zachodzie obchodził to liturgiczne wspomnienie 9 grudnia. Przedstawiając się Juanowi Diego Maryja powiedziała te słowa:

„Wiedz z niewzruszoną pewnością, że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga prawdy, przez którego wszystko żyje, Pana wszystkich rzeczy, jakie są wokół nas, Pana nieba i ziemi...” (Osiński K., Autoportret z Guadalupe, s. 62)

Juan Diego, zdawszy sobie sprawę, że mówi do niego te słowa Matka Boga-Stwórcy świata, która jest Osobą doskonałą i świętą, zrozumiał, że Maryja jest większą i ważniejszą Osobą od bóstw słońca, księżyca, węża pierzastego i innych bożków.

Ks. biskup Zumarraga wysłuchawszy relacji Juana Diego oraz rozważywszy treść orędzia Maryjnego zrozumiał także, że to Maryja Niepokalana zstąpiła z Nieba, by w tej trudnej historycznej sytuacji pomóc swym dzieciom w przezwyciężaniu wielorakich trudności i problemów: napięć etnicznych, różnic kulturowo-religijnych, a także w opanowaniu chciwości bogactw materialnych, zaniechaniu wyzysku oraz niesprawiedliwości względem Indian, by w ostatecznym rezultacie doprowadzić do integracji oba narody, aby żyły zgodnie według zasad Ewangelii Chrystusowej, w miłości Boga i bliźniego.

Hiszpanie w swej rodzinnej ojczyźnie mieli sanktuarium, w którym czcili od wieków Maryję Niepokalaną. Figury Maryi zabierali ze sobą do Meksyku również misjonarze, propagując wśród Indian kult Maryi, Niepokalanej Matki Bożej. Osoba Maryi Niepokalanej znana więc już była Indianom dzięki ewangelizacji misjonarzy. Tym łatwiej więc było tak Indianom jak i Hiszpanom przyjąć treść orędzia Maryjnego, przekazanego im przez Juana Diego oraz wizerunek na tilmie.

Indianie wśród różnych bóstw pogańskich czcili też pierzastego węża, któremu w rytualnych ofiarach składali żywych ludzi, uśmiercanych w okrutny sposób dla zapewnienia sobie dalszej egzystencji.

Dzięki objawieniom Maryi z Guadalupe oraz ewangelizacji przez misjonarzy zrozumieli teraz, że Bóg posłał do nich Maryję, by zdetronizowała bożków, m.in. i tego okrutnego pierzastego węża i objawiła im prawdziwego Boga w świetle Ewangelii Chrystusowej. Dzięki wierze chrześcijańskiej zrozumieli lepiej, ciesząc się z tego równocześnie, że nie są już nadal konieczne krwawe ofiary z ich ludzkich serc, gdyż wystarcza krwawa ofiara Jezusa Chrystusa złożona przez Niego na krzyżu. Maryja zaś dała światu Zbawiciela w tym celu, by złożył Siebie w ofierze przebłagalnej za grzechy świata. W tym kontekście bardzo łatwe było dla nich do przyjęcia to przesłanie Maryi, gdyż i na katechezach misjonarzy usłyszeli, że Maryja jest tą zapowiedzianą naszym prarodzicom Niewiastą, która zmiażdży głowę węża (Rdz 3,15), a także i tą Niewiastą obleczoną w słońce i księżyc pod Jej stopami” (Obj 12,1), która odniesie ostateczne zwycięstwo nad smokiem ognistym.

Hiszpanie natomiast jako chrześcijanie, a szczególnie misjonarze i biskup tym bardziej nie mieli wątpliwości, że ukazująca się Juanowi piękna Pani jest Niepokalaną Matką Zbawiciela świata. Toteż zapraszając Corteza do wzięcia udziału w uroczystości przeniesienia cudownego wizerunku do wybudowanej kaplicy, w dniu 24 grudnia 1531 r., biskup napisał wyraźnie, że obraz ten przedstawia Maryję Niepokalanie Poczętą.

Objawienia Maryi Niepokalanej z Guadalupe i związane z nim przesłanie Maryi oraz podarowany przez Nią cudowny wizerunek na tilmie Juana Diego nasuwa pełne ufności i optymizmu refleksje:

Maryja Niepokalana spełnia w dziejach zbawienia ludzkości doniosłą rolę.

Wybrana przez Boga na Matkę Zbawiciela świata jest Tą Niewiastą, która ze swym Potomkiem odnosi zwycięstwo nad grzechem i jego sprawcą, szatanem.

Jej zwycięstwo polega na tym, że została zachowana od zmazy grzechu pierworodnego, czyli jest Niepokalana.

Jezus, Jej Syn w ludzkiej naturze, będąc również Synem Bożym odnosi pełne zwycięstwo nad grzechem i szatanem przez śmierć i zmartwychwstanie, żyjąc odtąd pełnią życia w uwielbionej naturze ludzkiej.

Wszyscy wyznawcy Chrystusa i czciciele Maryi, jako „reszta Jej potomstwa” (Ap 12,17) mogą również z pomocą Jezusa i Maryi zwyciężyć zło, grzech i szatana, jeśli będą współpracować z łaską Bożą, dochowają wierności Bogu oraz będą słuchać głosu Matki Niebieskiej, wypełniając Jej wskazania i zachęty w codziennym życiu.

Naśladując w ten sposób Jezusa i Maryję wszystkie dzieci Boże mogą wzrastać w łasce Bożej i świętości, odzwierciedlając w swym postępowaniu wzór życia Jezusa i Maryi, upodabniając się do Nich i osiągnąć ostateczne zjednoczenie z Bogiem w wieczności.

 Niepokalana z Guadalupe – Patronką życia poczętego

Wizerunek Niepokalanej Maryi z Guadalupe, jaki otrzymał biskup na potwierdzenie prawdziwości objawień, przedstawia Maryję w stanie błogosławionym. Fakt ten stanowi pozawerbalne przesłanie Maryi, dostrzegalne i odczytane wizualnie. Maryja przez to chciała coś powiedzieć nie tylko ówczesnym mieszkańcom Meksyku, ale także następnym pokoleniom i nam współczesnym ludziom żyjącym na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia.

Znakiem rozpoznawczym macierzyństwa Maryi na Jej wizerunku z Guadalupe jest szarfa, która przepasuje Jej biodra oraz lekko uwypuklone łono, zaznaczone na wizerunku po prawej stronie na szacie. W tym miejscu na sukni Maryi jest również umieszczony czteropłatkowy kwiat jaśminu - kwinkunks, który dla Azteków był symbolem życia. Dzięki katechezom misjonarzy Indianie zrozumieli lepiej, że Maryja jest tą Matką, z której narodziła się nowa światłość, słońce nowej ery, i dla nich nastał czas nowego życia w blasku prawd wiary chrześcijańskiej.

Również gwiazdy na szatach Maryi wyrażają głęboką symbolikę. I tak np. gwiazdozbiór Lwa umiejscowiony jest na brzuchu Maryi obok kwiatu jaśminu. W wyjaśnieniu tego symbolicznego znaku przychodzi z pomocą księga Objawienia św. Jana, który w rozdziale 5,5 wyraźnie wskazuje na Jezusa jako na zwycięskiego «Lwa z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, który otworzy księgę i siedem jej pieczęci».

Tak więc już w XVI w. zarówno Indianie jak i Hiszpanie odczytali właściwie i poprawnie prawdę religijną zawartą w tym cudownym wizerunku, który zawiera w sobie dalsze przesłanie Maryi. Dzięki pracy ewangelizacyjnej misjonarzy Indianie utwierdzili się w przekonaniu, że rozwijające się nowe życie pod sercem matki jest nieocenionym darem Bożym i jako takie jest święte. Dla Azteków prawda ta miała bardzo doniosłe konsekwencje w przemianie ich światopoglądu z pogańskiego na chrześcijański. Zrozumieli, że Maryja przyczyniła się do zakończenia rytualnych krwawych ofiar z ich ludzkiego życia składanych ich bożkom pogańskim. Wiara chrześcijańska przekonała ich, że te krwawe ofiary z ich ludzkich serc nie są już konieczne, gdyż wystarczająca jest już jedyna ofiara przebitego Serca Jezusa na krzyżu oraz duchowa ofiara Niepokalanego Serca Maryi, Matki Jezusa, uczestniczącej duchowo w ofierze swego Syna.

Z perspektywy kilku wieków widać dziś wyraźniej jak dalekosiężne jest to przesłanie Maryi z Guadalupe i jak szczególnie aktualne jest ono w naszych czasach. Maryja stała się bowiem Obrończynią życia i Patronką życia poczętego już w XVI w.

Prawdę tę wyakcentował dobitnie Ojciec Święty z okazji swej podróży apostolskiej do Meksyku, apelując 23 stycznia 1999 r. w Guadalupe o obronę życia. Powiedział wtedy m. in. :

„Kościół musi głosić Ewangelię życia i z proroczą mocą występować otwarcie przeciw kulturze śmierci (...) Tego domagamy się: życia i godności dla wszystkich dla wszystkich istot poczętych w łonach matek (...) Drodzy bracia i siostry, nadszedł czas, aby na waszym kontynencie raz na zawsze położyć kres wszelkim atakom na życie”.

Następnego dnia w czasie Mszy św. w obecności 2 milionów Meksykanów, zawierzając Maryi sprawę życia poczętego, papież powiedział:

„Pod Jej macierzyńską opiekę oddaję (...) życie i niewinność dzieci, zwłaszcza tych, którym zagraża niebezpieczeństwo śmierci, zanim się urodzą. Jej miłościwej trosce zawierzam sprawę życia i niech żaden Meksykanin nie waży się podnosić ręki na cenny i święty dar życia ukrytego w łonie matki!”

Przy tej okazji zdecydował, by liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Guadalupe, obchodzone 12 grudnia, było odtąd świętem dla całego kontynentu Ameryki.

Przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, Patronki i Obrończyni życia poczętego jest także apelem nieba skierowanym do wszystkich narodów na całym świecie. Jesteśmy dziś świadkami przerażającego paradoksu: kiedy w XVI w. Maryja z Guadalupe położyła kres krwawym ofiarom z życia ludzkiego wśród Azteków, to w dzisiejszym świecie, nawet w narodach chrześcijańskich powraca się i praktykuje pogańskie obyczaje pozbawiania życia najsłabszych i najbardziej bezbronnych istot ludzkich przez zbrodnie aborcji, a nieuleczalnie chorych i starców przez eutanazję.

Miejsce dawnych bożków pogańskich u Azteków zajmują dziś nowe, neopogańskie idole: konsumpcja, hedonizm, wygodnictwo, egoizm, itp., które pławią się we krwi milionów niewinnych istot ludzkich w imię złudnych obietnic fikcyjnego szczęścia. W istocie rzeczy jednak jest to zmasowany atak na życie, które swój początek i źródło ma w Bogu. Jako dar Boży i wartość najświętsza jest ono chronione i obwarowane piątym przykazaniem Bożym: Nie zabijaj! Dlatego zbrodnie te są wymierzone wprost w Boga i wołają o pomstę do nieba.

Zrozumiałe są dlatego tak częste i stanowcze apele Ojca Świętego w obronie życia, który przeciwstawiając się neopogańskiej kulturze śmierci, propaguje cywilizację miłości i głosi ewangelię życia. Kompendium tego nauczania papieskiego w tej materii jest encyklika Jana Pawła II Evangelium vitae z 25 marca 1995 r. Apele te nie pozostają bez echa, przeciwnie, spowodowały w Kościele ruch obrońców życia, którzy zrzeszając się w różnych kołach, stowarzyszeniach i organizacjach, podjęły wysiłek i walkę w obronie życia ludzkiego. Polska stała się na tym odcinku wzorem i podziwem dla innych narodów. Kiedy prezydent RP Aleksander Kwaśniewski podpisał w 1996 r. znowelizowaną ustawę o planowaniu rodziny, o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która praktycznie zezwalała na aborcję na życzenie matki, papież wypowiedział wtedy znamienne słowa, jako ostrzeżenie:

„Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”.

Słowa te powtórzył ponownie w Kaliszu w 1997 r., wyrażając równocześnie wdzięczność Federacji Ruchów obrony życia za wszelkie podejmowane inicjatywy w obronie życia ludzkiego. Uchwalona przez Sejm wspomniana wyżej ustawa i pod pisana przez prezydenta RP trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który 28 maja 1997 r. orzekł, że ustawa ta jest niezgodna z konstytucją RP. Dzięki temu ustawa powyższa nie weszła w życie. Polska stała się na tym przykładzie obronnym bastionem przeciw złu, budząc podziw wśród narodów świata. Okazało się bowiem, że Polska jest jedynym krajem na świecie, który stoi na straży życia poczętego i w majestacie prawa broni godności człowieka i jego naturalnego prawa do życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci.

W odpowiedzi na te apele i życzenia Ojca Świętego liczba obrońców życia w Polsce wzrasta i raz po raz podejmowane są nowe inicjatywy, mające na celu eliminowanie różnorodnych zagrożeń w zakresie demografii narodu polskiego. Jedną z takich inicjatyw, godną podziwu i poparcia, jest idea Pawła Niedźwieckiego wybudowania w Piszu Centrum Miłosierdzia Matki Bożej z Guadalupe.

Pan Paweł Niedźwiecki w ciągu kilkunastoletniego pobytu w USA przeżył głęboko duchową przemianę. Propagując wśród wiernych nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, otrzymał w San Diego od pewnej Amerykanki obraz Matki Bożej z Guadalupe z prośbą o zabranie go do Polski. Zaskoczony spełnił życzenie, chociaż nie pojmował jeszcze sensu tego wydarzenia. Nie znał bowiem historii wizerunku i nic nie wiedział jeszcze o objawieniach Maryi.

W 1994 r. pewna rodzina w USA zaproponowała mu wspólne przeżycie świąt Wielkanocnych w Meksyku. Dopiero wtedy dowiedział się o objawieniach Maryi w 1531 r. i poznał historię cudownego wizerunku. Na własne oczy zobaczył, na jaką skalę Maryja w tutejszym sanktuarium doznaje czci i miłości od milionów pielgrzymów. Dowiedział się, że Niepokalana Matka Jezusa jest Patronką życia poczętego, przedstawiając się na swym wizerunku w stanie błogosławionym. Usłyszał także, że jedna z obietnic Maryi mówi o tym, iż tam, gdzie będzie czczony Jej cudowny wizerunek, będzie powstrzymana aborcja. W czasie refleksji, modlitwy i rozważań przed tym cudownym wizerunkiem Maryja natchnęła go i zapaliła do podjęcia kolejnej inicjatywy: czynnego włączenia się w akcję obrony życia poczętego we własnej ojczyźnie, której zagraża widmo wynarodowienia i samowyniszczenia m.in. przez aborcję.

Przejęty wypowiedzią Ojca Świętego: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” utwierdził się w przekonaniu, iż otwiera się ogromne pole pracy we własnej ojczyźnie. Dlatego wraca na stałe do kraju i podejmuje kolejną akcję:   pielgrzymowania we własnej ojczyźnie. Z błogosławieństwem ks. Prymasa i za zgodą proboszczów odwiedza parafie, szerząc kult Matki Bożej z Guadalupe, pozostawiając Jej wizerunek i zachęcając wiernych do podejmowania duchowej adopcji dziecka poczętego.

W 1997 r. odwiedził 33 parafie, ofiarując wiernym wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Duchową adopcją podjęło wówczas około 10 tysięcy wiernych. Kolejność odwiedzonych parafii od Zakopanego do Gdańska i od Chojny do Białegostoku tworzy na mapie Polski znak krzyża.

W 1999 r. odwiedził kolejne 44 parafie wzdłuż granic kraju, ofiarując wiernym te same wizerunki. Duchową adopcję podjęło wówczas około 15 tysięcy wiernych.

W roku 2000 w 20 diecezjach i 40 parafiach w centrum Polski, tworząc na mapie Polski kształt serca, ofiarował pan Paweł wiernym kolejne 40 wizerunków, a duchową adopcję podjęło wtedy około 20 tysięcy wiernych.

Nadal, za zgodą księży proboszczów, zachęca rodaków do modlitwy w intencji dzieci poczętych i zagrożonych, by w ten sposób ratować kraj i naród od biologicznego samobójstwa.

Pan Paweł mieszka obecnie w Piszu, gdzie jest prezesem Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Tu podjął się realizacji kolejnej niezwykłej inicjatywy. Pragnie mianowicie wybudować w Piszu Centrum Miłosierdzia Matki Bożej z Guadalupe, które ma służyć obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Według jego zamierzeń i planów Centrum to ma stanowić kompleks budynków służących konkretnym potrzebom i celom w aspekcie ochrony, opieki i rozwoju życia ludzkiego. Ma tam m.in. powstać dom samotnej matki, dom dla porzuconych i nie chcianych dzieci, ośrodek adopcyjny, katolickie szkoły: podstawowa, gimnazjum i liceum, sala gimnastyczna, warsztaty i pracownie rzemieślnicze, zaplecze żywnościowe dla szkół, dom pogodnej starości, dom rehabilitacyjny dla niepełnosprawnych, dom rekolekcyjny, dom pielgrzyma, kaplica z figurą Matki Bożej z Guadalupe oraz zagospodarowane otoczenie: parki, parkingi, place, aleje rekreacyjne. Wszystko to ma służyć dobru i trosce o człowieka od poczęcia, poprzez okres rozwoju dziecka, w okresie jego edukacji, wychowania religijnego, aż do późnej starości i kresu życia. Obszerniej napisał o tym sam w autobiografii: „1800 mil z Jezusem”, która jest sprzedawana jako cegiełka na budowę.

Centrum, budowane za przysłowiowy wdowi grosz, ma być wotum wdzięczności narodu polskiego za poświęcenie Polski Matce Bożej z Guadalupe, które dokonało się 3 maja 1959 r. Zbliża się 50 rocznica tego wydarzenia. Bliższe informacje na ten temat można uzyskać pod adresem:

Centrum Miłosierdzia Matki Bożej z Guadalupe, ul. Wołodyjowskiego 2,  12-204 Pisz

Można nie tylko szczerze pogratulować odwagi, dynamicznego zapału i gorliwości, z jaką podejmowane jest to przedsięwzięcie, ale także życzyć, by to dzieło z pomocą Bożą zostało uwieńczone sukcesem.

Pragnę te refleksje zakończyć optymistycznym akcentem nadziei: „Jeszcze Polska nie zginęła...”, dopóki mamy obrońców życia, narodu i ojczyzny. Trwa wprawdzie zacięta walka i bój o życie, i cywilizacja śmierci usiłuje zająć miejsce cywilizacji miłości i życia. Nie traćmy ducha! Nie wszystko jest stracone. Wiemy też, że ostateczne zwycięstwo będzie po stronie życia – a nie śmierci, dobra – a nie zła. W tym boju o te najwyższe wartości duchowe wspiera nas Maryja, Patronka życia poczętego i Matka życia łaski Bożej, która tę Ewangelię życia głosiła już w XVI w. Aztekom, wprowadzając ich do Kościoła Chrystusowego. Dziś stoi Ona nadal na straży życia, broni go, opiekuje się swymi dziećmi i pragnie je doprowadzić do pełni życia z Bogiem w szczęśliwej wieczności. Jej przesłanie sprzed 5 wieków jest uniwersalne i aktualne także w naszych czasach. Należy je realizować i dzisiaj, gdyż jest ono gwarancją dalszej egzystencji narodu oraz pomyślnego rozwoju kolejnych pokoleń, które poprzez doczesne pielgrzymowanie zdążają do ojczyzny niebieskiej i do domu Ojca niebieskiego.

 Matko Boża z Guadalupe! Wierzę, ufam i wiem, że zawsze jesteś przy mnie, że jesteś źródłem mej radości, że jestem w Twoim cieniu, w skrzyżowaniu Twych rąk. Proszę, wspieraj mnie swoją łaską, abym – kiedy w ostatnim dniu mego życia ukażesz mi swą świętą postać i spojrzysz na mnie z troską i miłością – nie odnalazł w Twoich oczach odbicia grzechu: pychy, nienawiści, pogardy, chciwości, nieczystości, zazdrości, lenistwa, nieumiarkowania.

Daj, abym zawsze, do ostatniej chwili mego życia, był godny imienia Twego najmniejszego dziecka. Amen.

 Ks. Ryszard Ukleja 

Opracowanie na podstawie: Osiński K., Autoportret z Guadalupe, Wyd. Księży Marianów, wykorzystano za zgodą Wydawnictwa 

 

 


 

Uroczystość odpustowa Matki Bożej z Guadalupe

 


Każda parafia, mała czy też wielka, obchodzi zwykle bardzo podniośle doroczną uroczystość, związaną z głównym patronem lub patronką kościoła, zwaną odpustem.

Miałem okazję i szczęście uczestniczyć wraz z grupą pielgrzymów z Polski w takiej uroczystości odpustowej w dniach 11 i 12 grudnia 2003 roku w Guadalupe, w Meksyku. Głównym celem naszej pielgrzymki było nawiedzenie sanktuarium Morenity w Guadalupe i Królowej Meksyku. Organizatorem pielgrzymki był prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Piszu, pan Paweł Niedźwiecki. Termin tej pielgrzymki, od 3 do 15 grudnia, był tak trafnie i szczęśliwie dobrany, że wszystko przebiegało pomyślnie pod znakiem i opieką Maryi.

Od razu na wstępie zaznaczę, że Kongregacja do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, dekretem z dnia 28 IX 2002 r./Prot.1828/20/L/, wprowadziła do kalendarza rzymskiego w całym Kościele wspomnienie dowolne Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe, wyznaczając je na dzień 12 grudnia każdego roku.

Pragnę opisać przebieg tej niezwykłej uroczystości oraz podzielić się wrażeniami i duchowymi przeżyciami, jakich doświadczyliśmy wszyscy, bo tym bogactwem duchowym dzieliliśmy się wspólnie.

Po wieczornym posiłku w hotelu odległym od sanktuarium o ponad 3 km, 11 grudnia 2003 r. o godz. 20.30, udaliśmy się autobusem z naszym organizatorem i pilotem, panem Tomaszem, do bazyliki. Dotarliśmy do niej o godz. 21.30, przeciskając się przez niezliczone tłumy meksykańskich pielgrzymów, którzy pieszo, rowerami, na wózkach, samochodami i autobusami zdążali do tego samego co my celu. Ostatni odcinek drogi trzeba było przejść pieszo, zostawiając środki lokomocji na ulicy. Organizator naszej pielgrzymki miał dla wszystkich karty wstępu na górne balkony w bazylice (są to właściwie kaplice, w których można odprawiać Msze św. dla poszczególnych grup), aby lepiej mogli uczestniczyć w liturgii, sprawowanej w prezbiterium. Mnie zaś, jako opiekuna duchowego grupy, zaprowadził do zakrystii. Wraz z innymi kapłanami mogłem więc w samym prezbiterium uczestniczyć w pierwszej części uroczystości, a następnie – w liturgii eucharystycznej, przewidzianej na godz. 24.00.

W pierwszej części uroczystości, o godz. 22.00 miał miejsce koncert pieśni religijnych. Wystąpili profesjonalni artyści, prezentując meksykańskie pieśni religijne, ale nie tylko. Akompaniowała im orkiestra symfoniczna. Pierwsza część była jakby próbą generalną, gdyż po krótkiej przerwie, o godz. 22.45, rektor bazyliki, ks. Diego Monroy Ponce w asyście duchowieństwa oraz służby liturgicznej udał się do głównego wejścia do bazyliki, skąd uroczyście wprowadził: do prezbiterium artystów, i rozpoczął się właściwy koncert. Meksykańskie melodie były tak piękne, że choć nie rozumieliśmy treści słów w języku hiszpańskim, to jednak wzbudzały one zachwyt i powszechny aplauz, wyrażany oklaskami 10-tysięcznej rzeszy wiernych wypełniającej wnętrze bazyliki. Po każdym utworze dwoje małych dzieci, ubranych w piękne białe stroje podchodziło do obrazu Matki Bożej, dekorując go kwiatami. Moje szczególne uznanie i podziw wzbudziła mała artystka, dziewczynka mająca około 12-14 lat, która niezwykle pięknym głosem, melodią i gestami rąk wyrażała swą cześć i miłość do Matki Bożej. I ona śpiewała przy akompaniamencie orkiestry.

Koncert przedłużył się. Liturgia Eucharystii rozpoczęła się więc dopiero 30 minut po północy. Z zakrystii do ołtarza wyruszyła procesja: ponad 40 kapłanów, jeden biskup z St. Louis z Kanady koło Vancouver oraz orszak ministrantów i służby liturgicznej. Eucharystii przewodniczył rektor sanktuarium, ks. Monroy Ponce. W czasie Mszy św. chór śpiewał części stałe po łacinie, a wierni – pieśni religijne w swoim języku. Wspaniale brzmiały organy.

Od wczesnych godzin wieczornych, a także później w czasie koncertu i w trakcie sprawowanej Eucharystii, a nawet po jej zakończeniu, przeróżne grupy meksykańskich pielgrzymów, odświętnie ubranych, ze sztandarami i wizerunkami Matki Bożej, zbliżały się od głównego wejścia bazyliki w kierunku prezbiterium, a następnie podchodziły do głównego, oryginalnego obrazu Morenity z Tepeyac. Jest on umieszczony w taki sposób nad głównym ołtarzem, że widzą go zarówno wszyscy obecni w bazylice, jak i ci, którzy stoją za ołtarzem. Przesuwający się na ruchomej taśmie pielgrzymi mogą ten wizerunek oglądać przez chwilę, a następnie wychodzą z bazyliki na zewnątrz. Spoglądając na ten święty – powstały w cudowny sposób – obraz Matki Bożej, czynią znak krzyża, głośno wypowiadają swe prośby, modlitwy, podnoszą do góry przyniesione ze sobą obrazy i pamiątki religijne – a nawet unoszą w górę swe dzieci – wyrażając w ten sposób wiarę, miłość i oddanie, prosząc o opiekę i błogosławieństwo Boże dla siebie. Te wzruszające sceny wywierają głębokie wrażenie na obserwatorach. Osobiście odniosłem takie wrażenie, jakby procesja wiernych przed cudownym wizerunkiem, była centralnym punktem uroczystości odpustowych, trwających przez cały tydzień, choć przecież sprawowana jest równocześnie liturgia Eucharystii.

Po końcowym błogosławieństwie główny celebrans zwracając się twarzą do cudownego obrazu trzykrotnie wznosi donośnym głosem okrzyk na cześć Matki Boźej: „Viva Maria, la nuestra Senora de Guadalupe”! Wszyscy powtarzają: „Viva Maria...” i gromko klaszczą. „Viva Maria, la nuestra Madre!” – „Viva!” – skandują wierni. „Viva el Cristo!” – „Viva!” – powtarza lud Boży. I tak kończą się wstępne uroczystości odpustowe w dniu 11 grudnia, zainaugurowane nocnym, czuwaniem, koncertem i Eucharystią.

Cały przebieg tej nocnej uroczystości transmitowała telewizja meksykańska, informując równocześnie, iż wzięło w niej udział około 3,5 miliona wiernych. Powróciliśmy z bazyliki około godziny 2 w nocy do hotelu na nocleg, pełni zachwytu i uniesienia.

Następnego dnia, 12 grudnia, po śniadaniu, udaliśmy się o godz. 8.30 ponownie do bazyliki, by uczestniczyć w uroczystości odpustowej i sprawowanej tam Mszy św. o godzinie 11.00. Nasi pielgrzymi mieli również zapewnione miejsca na balkonach w bazylice. Do zakrystii docierali natomiast coraz liczniejsi kapłani i biskupi. Moje zainteresowanie skupiło się na kapłanach z Polski. Jak się wkrótce zorientowałem było nas tylko dwóch: ks. Zygmunt spod Słupska i ja – spod Konina. Przybyło jednak jeszcze 8 księży z polonijnymi pielgrzymkami z Chicago. W uroczystości brały udział także inne grupy Polaków z kraju, którzy przybyli do Meksyku jako turyści, bez kapłana, a mimo to świeccy piloci przyprowadzili ich do Guadalupe na uroczystość.

O godzinie 10.30 zjawił się w zakrystii główny celebrans, ks. kard. Javier Lozano Barragón z Rzymu, który przewodniczył pontyfikalnej Mszy św. Przybył także Prymas Meksyku, ks. kard. Norberto Rivera Carrera z biskupem pomocniczym. Zaskoczył mnie miły gest Prymasa Meksyku: podchodził do każdego kapłana i po przywitaniu się z nim osobiście, pragnął się dowiedzieć, skąd przybył.

Punktualnie o godz. 11.00 koncelebransi w orszaku procesyjnym wyruszyli z zakrystii do ołtarza. Było ponad 70 kapłanów, 13 biskupów i 2 kardynałów. Orszak procesyjny do ołtarza szedł dłuższą drogą: przez całą bazylikę. Za głównym celebransem podążało jeszcze kilkanaście osób, unosząc w górze ponad głowami dary ofiarne: 16 koszów wypełnionych kwiatami oraz zwój, jakim była tilma z wizerunkiem Morenity z Tepeyac. Wierni tworząc szpaler, uśmiechali się życzliwie do kapłanów i biskupów, niektórych zaś kapłanów obdarowywali upominkiem w postaci obrazka lub medalika. To szczęście spotkało również i mnie.

Po rozpoczęciu uroczystej Eucharystii Prymas Meksyku, ks. kard. Norberto Rivera powitał w krótkich słowach ks. kard. Javiera Lozano Barragana z Rzymu, informując wiernych, że jako delegat reprezentuje on Ojca Świętego Jana Pawła II.

Ogromne emocje wzbudził u wiernych rytuał odczytania Ewangelii. Sześć osób w oryginalnych indiańskich strojach towarzyszyło kapłanowi, który szedł z Ewangeliarzem uniesionym w górę. Przy dźwięku indiańskich bębenków, wykonali z wielką gracją rytmiczny indiański taniec. Obchodząc ołtarz zbliżyli się do głównego celebransa po błogosławieństwo, po czym kontynuując taniec udali się do ambonki. Po przeczytaniu Ewangelii w 2 językach powtórzyli rytmiczne gesty i podali głównemu celebransowi Ewangeliarz do ucałowania. Potem odeszli na miejsca. Był to moment wzbudzający silne emocje i wzruszenie, któremu towarzyszyły gromkie oklaski wiernych.

Przed wygłoszeniem homilii jeden z księży prałatów odczytał list Ojca Świętego, który poinformował wszystkich obecnych, że przysłał na tę uroczystość kardynała Barragana jako swego delegata, i życzy wszystkim obecnym uczestnikom tej uroczystości obfitych łask Bożych przez wstawiennictwo Maryi, Królowej Meksyku.

Homilię rozpoczął ks. kard. Barragan bardzo miłym, osobistym akcentem. Wspomniał m. in., że z sanktuarium w Guadalupe jest bardzo mocno związany. Tu bowiem przyjął I Komunię św., tu otrzymał święcenia kapłańskie, a później – sakrę biskupią i tu dzisiaj po raz pierwszy sprawuje Najświętszą Eucharystię jako kardynał.

Ponownie żywe zainteresowanie wszystkich wzbudziła procesja z darami. Znowu zabrzmiały bębenki indiańskie, w rytm których wybrani delegaci tanecznym krokiem podchodzili do ołtarza, do głównego celebransa. Indianin ofiarował zwiniętą tilmę, którą kardynał-celebrans rozwinął, ukazując wszystkim obecnym w bazylice piękny wizerunek Morenity z Tepeyac. Następnie nałożył tę tilmę Indianinowi przez głowę. Zgromadzeni zaczęli bić brawo. 16 osób podeszło do ołtarza składając na jego stopniach 16 koszów z wiązankami róż. Eucharystii towarzyszyły piękne, melodyjne śpiewy meksykańskich pieśni.

Na zakończenie, po uroczystym błogosławieństwie, podszedł do ołtarza Prymas Meksyku, kardynał Rivera Carrera i każdemu biskupowi oraz kapłanowi wręczył wiązankę róż. Ten piękny bukiet róż, jaki otrzymałem, zawieźliśmy nazajutrz do kościoła Matki Bożej Częstochowskiej, gdzie odprawiłem Mszę św. dla naszej grupy.

Należy jeszcze dodać, że podobnie jak w czasie nocnej liturgii, tak i w następnym dniu, przez długie godziny liczne grupy pielgrzymów przesuwały się w skupieniu modlitewnym, przed obrazem cudownej Morenity, a na placu przed bazyliką grupy Indian w pięknych tradycyjnych strojach długimi godzinami tańczyły przy akompaniamencie indiańskiej muzyki.

W pobliżu bazyliki, na ulicach, przy straganach i sklepikach, był niesamowity tłok – ruch turystów i pielgrzymów, którzy kupowali pamiątki (ze względów praktycznych, przebywając u Matki Bożej z Guadalupe, lepiej odłożyć to na inną chwilę niż szczyt uroczystości odpustowych) i wzmacniali siły fizyczne meksykańskimi potrawami.

Kiedy obserwuje się żywiołowe wyrażanie uczuć religijnych i pobożność Meksykanów, widać wyraźnie odrębność religijno-kulturową tego narodu. Jego religijność i charakter pobożności, wywierające wielkie wrażenie, ściśle wiążą się z gorącym meksykańskim charakterem oraz pięknymi tradycjami narodowymi. Ogólną refleksję, jaka mi się nasuwała w czasie przeżywania tych uroczystości, mógłbym wyrazić następująco: Jakże wspaniałego cudu dokonała Maryja w tym narodzie, który po 472 latach tak żywiołowo, autentycznie i przez taką masę wiernych wyraża Swej Matce Niebieskiej miłość, radość, oddanie i wdzięczność za to, co Ona uczyniła dla tego narodu. Wypowiedział to już w latach 1750-tych papież Benedykt XIV. Przyjmując w darze ofiarowany mu obraz, powiedział: „Non fecit taliter omni nationi”, czyli „Żadnemu narodowi nie uczynił Bóg takich rzeczy”.

Jedna z naszych pątniczek, pani Ania z Gdańska, wyraziła swą refleksję z zachwytem następująco: „Popatrzcie, drodzy, ile to dzieci Bożych przyciągnęła dziś do siebie Matka Boża”. Powróciliśmy do hotelu ubogaceni tymi duchowymi przeżyciami, by nieco odpocząć i kontynuować w następnych dniach program, w którym był czas także na poznanie kraju i jego przyrody.

Po powrocie do kraju przeczytałem, iż liczbę wiernych i pielgrzymów, którzy przybywają do Guadalupe w tym tygodniu, w którym świętuje się główny odpust, szacuje się na 6 do 12 milionów. Na pytanie, postawione rektorowi bazyliki na prywatnym spotkaniu, ilu pielgrzymów przybywa w ciągu roku do Guadalupe, usłyszałem odpowiedź: około 20 milionów. Świadczy to o czci i miłości, jakiej doznaje Maryja od Swoich dzieci na tym świętym miejscu.

Wspomniałem na wstępie, że nasza pielgrzymka jak i cały czas pobytu w Meksyku, przebiegały pod znakiem i opieką Matki Bożej. Już na Okęciu, w kaplicy, w której także znajduje się wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, odprawiłem Mszę św. w intencji szczęśliwej podróży oraz o opiekę Maryi dla naszej grupy pielgrzymkowej. W Guadalupe, w bazylice, odprawiałem trzy razy Mszę św. przed cudownym obrazem, a czwarty raz w niedzielę, 14 grudnia, dla naszych pielgrzymów oraz rodaków z Chicago, którzy się do nas przyłączyli: o szczęśliwy powrót do domu. Jestem przekonany, że Maryja nas wysłuchała i przez Swe orędownictwo wyprosiła nam liczne łaski.

Organizator naszej pielgrzymki, pan Niedźwiecki wyznał nam, że tę pielgrzymkę wiąże też z Matką Bożą Fatimską. Maryja, jak wiemy, objawiała się w Fatimie dzieciom każdego 13 dnia miesiąca. W pielgrzymce naszej brało udział 13 osób, trwała ona 13 dni, 13 grudnia odprawiłem mszę św. za pana Pawła powierzając jego trudne sprawy Maryi. Było to w kościele Matki Bożej Częstochowskiej, przed Jej cudownym wizerunkiem Jasnogórskim, który czczą także Meksykanie. Ten szczególny zbieg okoliczności, w jego przekonaniu, nie był zwykłym przypadkiem.

Maryja jest również czczona i miłowana w szczególny sposób przez nasz polski naród. Setki sanktuariów maryjnych w naszej ojczyźnie, w tym ponad 200 wizerunków ukoronowanych, przyciąga miliony Polaków, do swej Matki i Królowej. Polska w światowym ruchu pielgrzymkowym znajduje się w czołówce, gdyż ponad 7 milionów Polaków rocznie pielgrzymuje do różnych sanktuariów w kraju i za granicą. Należy życzyć zarówno wszystkim rodakom, jak i Meksykanom, aby tym spontanicznym i żywiołowym wyrazom czci i miłości względem Matki Boga i naszej towarzyszyło autentyczne życie chrześcijańskie oraz czyny zgodne z nauką Chrystusa i przykazaniami Bożymi.

Wszystkie artykuły pochodzą ze strony: www.voxdomini.com.pl


POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ